Piast – 6 powodów, dla których ta runda będzie ich

10.02.2015
Przerwa w rozgrywkach T-Mobile Ekstraklasy dobiega nieuchronnie końca. Dwa miesiące oddechu od ligowych potyczek w wykonaniu piłkarzy Piasta minęło jak z bicza strzelił. Czego możemy się zatem spodziewać po nadchodzących tygodniach zmagań w przypadku „Piastunek”?
piast-gliwice.eu
Zacznijmy od cytatu z facebooka, autorstwa jednej z osób związanych z klubem: „Też macie przeczucie, że ta runda będzie nasza?” - zapytał cytowany osobnik. I wiecie co? Tak się składa, że mamy takie przeczucie. Wypada więc pokrótce wyjaśnić, skąd ono się bierze.

Po pierwsze – Wyjaśniła się i w pełni ustabilizowała sytuacja na szczeblach władzy. Zarówno tych w samym klubie, gdzie prezes Sarkowicz wydaje się mieć ugruntowaną pozycję, jak i tych w mieście, gdzie na kolejną kadencję wybrano prezydenta, sprzyjającego miejskiemu zespołowi.
Piast ma zapewnioną stabilizację finansową i konkretny plan rozwoju na najbliższe lata, a to w naszych, krajowych realiach piłkarskich jest już naprawdę dużo.

Po drugie – Swą pracę może w spokoju kontynuować Angel Perez Garcia. Pamiętacie jak po jego przyjeździe do Polski, wielu było wątpiących w kompetencje Hiszpana? Teraz nikt chyba nie zaprzeczy, że wykonuje on w Piaście kawał niezłej roboty. Dostarczając przy okazji mnóstwo kolorytu całym rozgrywkom Ekstraklasy.

Po trzecie – Mają w Gliwicach również ten komfort, że wreszcie widać sens poczynań zespołu na rynku transferowym. Aktualnie przełożyło się także to na stabilizację kadry. Zimą wzmocniło Piasta zaledwie dwóch (lub trzech) graczy. Poza tym do pierwszej drużyny dobija się coraz szersza grupa utalentowanych wychowanków, a to zawsze dobrze wróży na przyszłość.
W tym miejscu dyrektorska ręka Zdzisława Kręciny jest aż nadto widoczna. A przecież i jego zatrudnienie w „Piastunkach”, komentowane było swego czasu ze sporą dozą sarkazmu.

Po czwarte – Wyjściowy skład gliwickiej ekipy tworzy w końcu kolektyw i to pomimo obecności wciąż niemałej ilości cudzoziemców. Oczywiście, nie ulega wątpliwości, ze Hiszpanie czy też Kolumbijczyk trzymają się razem, że Polacy częściej śmieją się ze swoich dowcipów we własnym gronie. W całości drużyna prezentuje się jednak naprawdę jak solidny monolit.

Po piąte – Już jesienią było widać, że w barwach niebiesko-czerwonych są gracze wyróżniający się nie tylko w Gliwicach, ale i na tle wszystkich ligowych zespołów. Dziś prawie każdy kibic w kraju kojarzy nazwiska Vassiljeva, Badii czy Wilczka. A przecież są jeszcze Brożek, Martinez, Jurado, Janczyk, ale też nowy golkiper – Rusov. Młodzieżowy reprezentant Słowacji naprawdę może znacznie podnieść poziom gry defensywnej „Piastunek”.

Po szóste – Podopieczni Pereza Garcii będą rywalizowali na dwóch frontach. Poza Ekstraklasą, wciąż są bowiem w grze o Puchar Polski. W tym miejscu przychodzi do głowy kolejny atut gliwickiego zespołu – szeroka kadra i wymienność pozycji.
Hiszpański trener lubi żonglować składem, nie stroni od eksperymentowania na poszczególnych pozycjach, od rotacji zawodników. W Gliwicach ma ku temu doskonałe możliwości. Trzech bramkarzy, z których co najmniej dwóch prezentuje zbliżony, wysoki poziom. Czterech solidnych stoperów, kilku skrzydłowych, cała grupa, potrafiących zdobywać bramki, napastników, a to przecież jeszcze nie wszystko.

Zapewne nie udało nam się wymienić powyżej wszystkich atutów Piasta. Być może czymś pozytywnym zaskoczą nas jeszcze zawodnicy z Gliwic. A być może to my się mylimy i rzeczywistość brutalnie zweryfikuje powyższe założenia?
Tak czy inaczej warto wiosną śledzić poczynania „Piastunek”, gdyż na pewno będzie ciekawie. Ze swej strony życzymy natomiast niebiesko-czerwonym powodzenia w realizacji wszelkich celów oraz założeń. Bądź co bądź, każdy sukces śląskiego zespołu jest choć po trochu naszym, wspólnym sukcesem.
źródło: SportSlaski.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również