Perez Garcia: Ludzie mówią, że wyglądam na Polaka
12.09.2014
Po ostatnim zwycięstwie z Zawiszą Bydgoszcz nastroje w gliwickim klubie bardzo się poprawiły, Piast opuścił przecież strefę spadkową. Gliwiczanie pod wodzą hiszpańskiego trenera spokojnie przygotowują się do prestiżowego spotkania z lokalnym rywalem - Górnikiem.
Paweł Czado: Jak ocenia pan polską ligę? Tylko bez laurek, poproszę...
- Wydaje mi się, że jest... dobra. Charakterystyczne jest to, że technika ustępuje w niej sile. Polacy dzięki swej budowie fizycznej mają naturalne predyspozycje, żeby grać w tym stylu. Pod względem siły polska liga na pewno przewyższa wiele innych lig europejskich, choćby hiszpańską.
A pan wolałby żeby Piast grał bardziej siłowo czy bardziej technicznie?
- Chcemy wykorzystać dobre warunki fizyczne piłkarzy, ale jednocześnie chcemy wzmocnić ich możliwości technicznie. Przykład? Zastałem inne zachowania zawodników grających na boku niż choćby ich kolegów występujących na tych samych pozycjach w lidze hiszpańskiej.
Na czym polega różnica między nimi?
- Zawodnicy w Hiszpanii są nie tylko szybcy i świetnie wyszkoleni technicznie, nie tylko mają za zadanie wrzucić dobrą piłkę, ale są także od tego, żeby strzelać bramki. W Polsce takich zawodników brakuje, choć oczywiście nie jest to reguła. Dobrym przykładem w tym względzie jest Mak z Bełchatowa.
Piast gra obecnie systemem 4-4-2. W Polsce staje się modne ustawienie z trzema obrońcami. Niedługo mecz z Górnikiem Zabrze, który preferuje właśnie taki system. Będzie pan modyfikował ustawienie pod ten konkretny mecz, żeby czymś zaskoczyć rywala?
- Cóż, będę rozważał różne opcje. Chodzi przecież o wybranie taktyki, dzięki której wyrządzimy Górnikowi jak największe szkody.
Co jest ważniejsze: system czy ludzie? Kiedy przychodzi pan do nowego klubu, woli ustawiać ludzi pod ulubione ustawienie, czy raczej podejmuje pan decyzję w tym względzie dopiero po zapoznaniu się ze stanem i możliwościami piłkarzy, których pan zastał?
- Rzeczywiście lubię grać systemem 4-4-2 i taki stosuję w Piaście. Ale gdybym nie miał do tego odpowiednich ludzi, nie zdecydowałbym się tak grać. Muszę mieć zawodników.
W Polsce są trenerzy, którą powtarzają, że koncentrują się przede wszystkim na własnej drużynie. Czy pan postępuje podobnie, czy uważa, że rozpoznanie rywala jest bardzo ważnym czynnikiem pomagającym w odniesieniu zwycięstwa?
- Przyglądanie się przeciwnej drużynie jest bardzo ważne. Dobrze wiedzieć, jak wykorzystać ich słabe punkty, żeby dobrze uderzyć, i poznać ich mocne strony, żeby odpowiednio wzmocnić własny zespół.
- Przykładem niech będzie mój pierwszy mecz w roli trenera Piasta - z Cracovią. Bardzo uważnie analizowałem grę zwłaszcza pomocników Danielewicza i Strausa - po to żeby zminimalizować ich zalety i zrobić wszystko, żeby Cracovia nie mogła ich odpowiednio wykorzystać. I to się udało.
- Po analizach rywali przed meczem przygotowujemy własnych piłkarzy pod kątem pozycji, na których grają, i przekazujemy informacje o przeciwnikach, które muszą wiedzieć i na których muszą się skupić.
Całość wywiadu można przeczytać TUTAJ.
Paweł Czado: Jak ocenia pan polską ligę? Tylko bez laurek, poproszę...
- Wydaje mi się, że jest... dobra. Charakterystyczne jest to, że technika ustępuje w niej sile. Polacy dzięki swej budowie fizycznej mają naturalne predyspozycje, żeby grać w tym stylu. Pod względem siły polska liga na pewno przewyższa wiele innych lig europejskich, choćby hiszpańską.
A pan wolałby żeby Piast grał bardziej siłowo czy bardziej technicznie?
- Chcemy wykorzystać dobre warunki fizyczne piłkarzy, ale jednocześnie chcemy wzmocnić ich możliwości technicznie. Przykład? Zastałem inne zachowania zawodników grających na boku niż choćby ich kolegów występujących na tych samych pozycjach w lidze hiszpańskiej.
Na czym polega różnica między nimi?
- Zawodnicy w Hiszpanii są nie tylko szybcy i świetnie wyszkoleni technicznie, nie tylko mają za zadanie wrzucić dobrą piłkę, ale są także od tego, żeby strzelać bramki. W Polsce takich zawodników brakuje, choć oczywiście nie jest to reguła. Dobrym przykładem w tym względzie jest Mak z Bełchatowa.
Piast gra obecnie systemem 4-4-2. W Polsce staje się modne ustawienie z trzema obrońcami. Niedługo mecz z Górnikiem Zabrze, który preferuje właśnie taki system. Będzie pan modyfikował ustawienie pod ten konkretny mecz, żeby czymś zaskoczyć rywala?
- Cóż, będę rozważał różne opcje. Chodzi przecież o wybranie taktyki, dzięki której wyrządzimy Górnikowi jak największe szkody.
Co jest ważniejsze: system czy ludzie? Kiedy przychodzi pan do nowego klubu, woli ustawiać ludzi pod ulubione ustawienie, czy raczej podejmuje pan decyzję w tym względzie dopiero po zapoznaniu się ze stanem i możliwościami piłkarzy, których pan zastał?
- Rzeczywiście lubię grać systemem 4-4-2 i taki stosuję w Piaście. Ale gdybym nie miał do tego odpowiednich ludzi, nie zdecydowałbym się tak grać. Muszę mieć zawodników.
W Polsce są trenerzy, którą powtarzają, że koncentrują się przede wszystkim na własnej drużynie. Czy pan postępuje podobnie, czy uważa, że rozpoznanie rywala jest bardzo ważnym czynnikiem pomagającym w odniesieniu zwycięstwa?
- Przyglądanie się przeciwnej drużynie jest bardzo ważne. Dobrze wiedzieć, jak wykorzystać ich słabe punkty, żeby dobrze uderzyć, i poznać ich mocne strony, żeby odpowiednio wzmocnić własny zespół.
- Przykładem niech będzie mój pierwszy mecz w roli trenera Piasta - z Cracovią. Bardzo uważnie analizowałem grę zwłaszcza pomocników Danielewicza i Strausa - po to żeby zminimalizować ich zalety i zrobić wszystko, żeby Cracovia nie mogła ich odpowiednio wykorzystać. I to się udało.
- Po analizach rywali przed meczem przygotowujemy własnych piłkarzy pod kątem pozycji, na których grają, i przekazujemy informacje o przeciwnikach, które muszą wiedzieć i na których muszą się skupić.
Całość wywiadu można przeczytać TUTAJ.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów