Pełne trybuny, wielkie emocje, zwycięstwo oraz rekord toru w Rybniku
13.04.2009
Na pierwsze spotkanie w tym sezonie stadion w Rybniku wypełnił się niemal do ostatniego miejsca. Wśród fanów był Leszek Blanik, mistrz olimpijski w gimnastyce, który wyprowadził na prezentację drużynę ROW-u. - Pierwszy raz spotkała mnie taka przyjemność. Było to bardzo miłe przeżycie - mówił jeden z najbardziej znanych sympatyków RKM-u.
Gospodarze bardzo dobrze rozpoczęli poniedziałkowe zawody. Po pięciu biegach prowadzili 18-11. W czwartym starcie Ronnie Jamroży pobił rekord rybnickiego toru, który wcześniej należał do Mikaela Maxa, dziś zawodnika Marmy. Najlepszy czas wynosi teraz 62,79 sek, a warto dodać, że został pobity w bezpośredniej rywalizacji z dotychczasowym rekordzistą.
Słabo w ekipie gości spisywali się wspomniany Max oraz inny były zawodnik ROW-u, Maciej Kuciapa. Ten drugi zaliczył groźnie wyglądający upadek i nie pojawił się już na torze. Po kolejnym zwycięstwie Mariusza Węgrzyka i trzecim miejscu Ricky'ego Klinga gospodarze prowadzili już 11 punktami. Wszystko wskazywało, że rybniczanie pewnie sięgną po wygraną. Trener Rzeszowa, Dariusz Śledź, zdecydował się na złotą rezerwę taktyczną, czyli tzw. "Dżokera". Charlie Gjedde zdobył 6 punktów i goście wygrali bieg 6-3. - Poczuliśmy wtedy, że możemy ten mecz nawet wygrać - przyznał opiekun Marmy.
Od tego momentu przewaga podopiecznych Adama Pawliczka zaczęła "topnieć". Podwójna wygrana Dawida Lamparta oraz Lukasza Drymla sprawiła, że na trzy wyścigi przed końcem, miejscowi prowadzili już tylko dwoma "oczkami". Wtedy świetnie parą pojechali Węgrzyk z Denisem Gizatullinem i wszystko wskazywało, że już nic nie jest w stanie odebrać "Rekinom" zwycięstwa.
Żużlowcy ROW-u zafundowali jednak swoim fanom prawdziwy horror. Porażka w 14 starcie 2-4 jeszcze nie wprowadziła niepokoju, bo nawet podwójne zwycięstwo gości na koniec dałoby im tylko remis. W ostatnim biegu Węgrzyk z Jamrożym pewnie wygrali start, ale ten drugi dość niespodziewanie upadł na wyjściu z pierwszego wirażu i zrobiło się nerwowo. W powtórce mogło być tak, że w przypadku defektu lub upadku zawodnika ROW-u pełną pulę mogli zdobyć przyjezdni!
Na szczęście dla miejscowych, "Węgorz" po raz kolejny wytrzymał ciśnienie i żużlowcy z Rzeszowa oglądali jego plecy od startu do mety. - W kolejnym meczu zwycięstwo decydowało się w ostatnim biegu. Bardzo się cieszę, że znów udało się tak dobrze zapunktować, ale mam nadzieję, że w kolejnych meczach nie będzie już takiej nerwówki - mówił z uśmiechem bohater spotkania.
Pomeczowe wypowiedzi
[b]Alesz Dryml [/b](żużlowiec Marmy): Zaskoczył nas tor w Rybniku. Nie spodziewaliśmy się, że będzie tak twardy. Z czasem udało nam się dopasować i nasza jazda wyglądała już lepiej. Mieliśmy nawet szansę na zwycięstwo.
[b]Mariusz Węgrzyk [/b](żużlowiec ROW-u): Cieszy nas zwycięstwo, pełne trybuny oraz doping kibiców. Jeszcze w tym sezonie nie przegrałem, ale kiedyś przyjdzie na to pora. Wierzę, że z Tarnowem będę punktował równie dobrze.
Konferencja prasowa
[b]Dariusz Śledź[/b] (trener Marmy): Mecz był bardzo ciekawy dla kibiców. W pewnym momencie nasza wygrana była całkiem realna. Niestety w Rybniku jeździł Mariusz Węgrzyk. Trzeba jednak podkreślić, że gospodarze spisywali się bardzo dobrze i wygrali zasłużenie.
[b]
Adam Pawliczek [/b](trener ROW-u): To już drugi horror z rzędu. Mariusz Węgrzyk będzie chyba musiał wziąć coś na uspokojenie, bowiem presja była ogromna. Powinniśmy wygrać wyżej, ale upadki i kilka prostych błędów sprawiło, że trzeba było walczy o punkty do samego końca.[b][/b]
Gospodarze bardzo dobrze rozpoczęli poniedziałkowe zawody. Po pięciu biegach prowadzili 18-11. W czwartym starcie Ronnie Jamroży pobił rekord rybnickiego toru, który wcześniej należał do Mikaela Maxa, dziś zawodnika Marmy. Najlepszy czas wynosi teraz 62,79 sek, a warto dodać, że został pobity w bezpośredniej rywalizacji z dotychczasowym rekordzistą.
Słabo w ekipie gości spisywali się wspomniany Max oraz inny były zawodnik ROW-u, Maciej Kuciapa. Ten drugi zaliczył groźnie wyglądający upadek i nie pojawił się już na torze. Po kolejnym zwycięstwie Mariusza Węgrzyka i trzecim miejscu Ricky'ego Klinga gospodarze prowadzili już 11 punktami. Wszystko wskazywało, że rybniczanie pewnie sięgną po wygraną. Trener Rzeszowa, Dariusz Śledź, zdecydował się na złotą rezerwę taktyczną, czyli tzw. "Dżokera". Charlie Gjedde zdobył 6 punktów i goście wygrali bieg 6-3. - Poczuliśmy wtedy, że możemy ten mecz nawet wygrać - przyznał opiekun Marmy.
Od tego momentu przewaga podopiecznych Adama Pawliczka zaczęła "topnieć". Podwójna wygrana Dawida Lamparta oraz Lukasza Drymla sprawiła, że na trzy wyścigi przed końcem, miejscowi prowadzili już tylko dwoma "oczkami". Wtedy świetnie parą pojechali Węgrzyk z Denisem Gizatullinem i wszystko wskazywało, że już nic nie jest w stanie odebrać "Rekinom" zwycięstwa.
Żużlowcy ROW-u zafundowali jednak swoim fanom prawdziwy horror. Porażka w 14 starcie 2-4 jeszcze nie wprowadziła niepokoju, bo nawet podwójne zwycięstwo gości na koniec dałoby im tylko remis. W ostatnim biegu Węgrzyk z Jamrożym pewnie wygrali start, ale ten drugi dość niespodziewanie upadł na wyjściu z pierwszego wirażu i zrobiło się nerwowo. W powtórce mogło być tak, że w przypadku defektu lub upadku zawodnika ROW-u pełną pulę mogli zdobyć przyjezdni!
Na szczęście dla miejscowych, "Węgorz" po raz kolejny wytrzymał ciśnienie i żużlowcy z Rzeszowa oglądali jego plecy od startu do mety. - W kolejnym meczu zwycięstwo decydowało się w ostatnim biegu. Bardzo się cieszę, że znów udało się tak dobrze zapunktować, ale mam nadzieję, że w kolejnych meczach nie będzie już takiej nerwówki - mówił z uśmiechem bohater spotkania.
Pomeczowe wypowiedzi
[b]Alesz Dryml [/b](żużlowiec Marmy): Zaskoczył nas tor w Rybniku. Nie spodziewaliśmy się, że będzie tak twardy. Z czasem udało nam się dopasować i nasza jazda wyglądała już lepiej. Mieliśmy nawet szansę na zwycięstwo.
[b]Mariusz Węgrzyk [/b](żużlowiec ROW-u): Cieszy nas zwycięstwo, pełne trybuny oraz doping kibiców. Jeszcze w tym sezonie nie przegrałem, ale kiedyś przyjdzie na to pora. Wierzę, że z Tarnowem będę punktował równie dobrze.
Konferencja prasowa
[b]Dariusz Śledź[/b] (trener Marmy): Mecz był bardzo ciekawy dla kibiców. W pewnym momencie nasza wygrana była całkiem realna. Niestety w Rybniku jeździł Mariusz Węgrzyk. Trzeba jednak podkreślić, że gospodarze spisywali się bardzo dobrze i wygrali zasłużenie.
[b]
Adam Pawliczek [/b](trener ROW-u): To już drugi horror z rzędu. Mariusz Węgrzyk będzie chyba musiał wziąć coś na uspokojenie, bowiem presja była ogromna. Powinniśmy wygrać wyżej, ale upadki i kilka prostych błędów sprawiło, że trzeba było walczy o punkty do samego końca.[b][/b]
Polecane
Sporty inne