Paweł Kołodziej z kolejnym pasem. "Rzeźnik” bez szans
21.03.2010
Gala rozpoczęła się od pojedynków między paniami. W pierwszym starciu (waga papierowa) pomiędzy Sandrami: Czapską i Brodacką, górą była ta druga, która wygrała na punkty. Warto wspomnieć, że obie panie na co dzień trenują w tym samym klubie - Carbo Gliwice. W drugiej walce na punkty wygrała, również reprezentująca gliwiczan, Magdalena Stelmach, która za przeciwniczkę miała Ewę Gawendę z Rudy Śląskiej (waga lekkopółśrednia). Gdy do wejścia na ring szykowały się Daria Jendrysik i Aneta Palica, w hali nieoczekiwanie… zgasło światło. Po krótkiej przerwie panie w końcu zaprezentowały się w ringu i po pasjonującej walce górą była Palica (BKS Jastrzębie). Pojedynek odbył się w kategorii papierowej. Chociaż walczyły amatorki, to trzeba przyznać, że wszystkie walki stały na przyzwoitym poziomie.
W premierowym pojedynku mężczyzn, swoje pierwsze zwycięstwo na zawodowym ringu odniósł Paweł Seliga (kategoria półśrednia), który jednogłośnie na punkty pokonał Adriana Sosnę. Było widać, że Sosna wrócił do ringu po prawie trzech latach przerwy od boksowania. Następnie do ringu wszedł Sławomir Ziemlewicz, który miał się bić z Mehmetem Tanriverdim. W ostatniej chwili Polakowi zmieniono rywala i między linami zaprezentował się Zsolt Botos. Ziemlewicz od pierwszej rundy dyktował warunki. Był szybszy, punktował lewym prostym. Botos nie okazał się wymagającym przeciwnikiem, był liczony cztery razy. Sędzia przerwał potyczkę w czwartej rundzie. W kolejnej walce zmierzyli się Maciej Miszkiń i Marko Angermann (kategoria półciężka). Mimo olbrzymiej przewagi w ringu, Polakowi nie udało się wygrać przed czasem. Niemiec nie raz był w dużych opałach, ale nie dał się powalić. Jednak samą ambicją nie da się wygrać - jednogłośne zwycięstwo Polaka.
"Rafał lej go!” krzyczeli kibice na początku starcia między Rafałem Jackiewiczem (waga półśrednia) i Turgayem Uzunem. Polak spełnił oczekiwania fanów i wygrał na punkty. Walczył spokojnie, kombinacyjnie i efektownie, za co został nagrodzony dużymi brawami po ostatnim gongu. Brawa należą się również za apel, jaki wystosował po walce, aby wspomóc finansowo ciężko chorą Różę Nowak. Postawa godna pochwały. Jackiewicz dzisiejszego dnia odniósł podwójne zwycięstwo, ponieważ… wygrał zakład z kilkoma bokserami. Założył się o to, że przez rok nie przekroczy 72kg wagi. I nie przekroczył.
W dalszym ciągu niepokonany pozostaje Andrzej Wawrzyk (waga ciężka). 22-letni pięściarz wygrał z Anglikiem Lee Swaby’m, dzięki czemu na swoim koncie ma już 18 zwycięstw. Wszyscy trzej sędziowie punktowali 80-72 na korzyść Polaka, co potwierdza, że było to jednostronne widowisko. Wawrzyk tak, jak zapowiadał, starał się zadawać więcej ciosów, boksować seriami. Z dobrym skutkiem.
W walce wieczoru o pas federacji WBF w wadze junior ciężkiej, Paweł Kołodziej zdemolował Marka Krence’a w trzech rundach. Polak rozpoczął walkę dosyć spokojnie. W pierwszych dwóch odsłonach "badał” swojego rywala. Szybko okazało się, że nie może on zagrozić "Harnasiowi” . Polski bokser w trzeciej rundzie posłał potężny prawy, po którym Anglik pierwszy raz leżał na deskach. Po chwili Krence leżał drugi raz, tym razem po serii szybkich ciosów. Sędzia nie miał innego wyjścia, musiał przerwać pojedynek i unieść rękę Polaka w geście triumfu.
W premierowym pojedynku mężczyzn, swoje pierwsze zwycięstwo na zawodowym ringu odniósł Paweł Seliga (kategoria półśrednia), który jednogłośnie na punkty pokonał Adriana Sosnę. Było widać, że Sosna wrócił do ringu po prawie trzech latach przerwy od boksowania. Następnie do ringu wszedł Sławomir Ziemlewicz, który miał się bić z Mehmetem Tanriverdim. W ostatniej chwili Polakowi zmieniono rywala i między linami zaprezentował się Zsolt Botos. Ziemlewicz od pierwszej rundy dyktował warunki. Był szybszy, punktował lewym prostym. Botos nie okazał się wymagającym przeciwnikiem, był liczony cztery razy. Sędzia przerwał potyczkę w czwartej rundzie. W kolejnej walce zmierzyli się Maciej Miszkiń i Marko Angermann (kategoria półciężka). Mimo olbrzymiej przewagi w ringu, Polakowi nie udało się wygrać przed czasem. Niemiec nie raz był w dużych opałach, ale nie dał się powalić. Jednak samą ambicją nie da się wygrać - jednogłośne zwycięstwo Polaka.
"Rafał lej go!” krzyczeli kibice na początku starcia między Rafałem Jackiewiczem (waga półśrednia) i Turgayem Uzunem. Polak spełnił oczekiwania fanów i wygrał na punkty. Walczył spokojnie, kombinacyjnie i efektownie, za co został nagrodzony dużymi brawami po ostatnim gongu. Brawa należą się również za apel, jaki wystosował po walce, aby wspomóc finansowo ciężko chorą Różę Nowak. Postawa godna pochwały. Jackiewicz dzisiejszego dnia odniósł podwójne zwycięstwo, ponieważ… wygrał zakład z kilkoma bokserami. Założył się o to, że przez rok nie przekroczy 72kg wagi. I nie przekroczył.
W dalszym ciągu niepokonany pozostaje Andrzej Wawrzyk (waga ciężka). 22-letni pięściarz wygrał z Anglikiem Lee Swaby’m, dzięki czemu na swoim koncie ma już 18 zwycięstw. Wszyscy trzej sędziowie punktowali 80-72 na korzyść Polaka, co potwierdza, że było to jednostronne widowisko. Wawrzyk tak, jak zapowiadał, starał się zadawać więcej ciosów, boksować seriami. Z dobrym skutkiem.
W walce wieczoru o pas federacji WBF w wadze junior ciężkiej, Paweł Kołodziej zdemolował Marka Krence’a w trzech rundach. Polak rozpoczął walkę dosyć spokojnie. W pierwszych dwóch odsłonach "badał” swojego rywala. Szybko okazało się, że nie może on zagrozić "Harnasiowi” . Polski bokser w trzeciej rundzie posłał potężny prawy, po którym Anglik pierwszy raz leżał na deskach. Po chwili Krence leżał drugi raz, tym razem po serii szybkich ciosów. Sędzia nie miał innego wyjścia, musiał przerwać pojedynek i unieść rękę Polaka w geście triumfu.
Polecane
Sporty inne