Paweł Abbott: Urlop zawsze jest mile widziany

11.12.2011
Udaną rundę zakończył zdobyciem szóstej bramki w tym sezonie. Paweł Abbott miał w Chorzowie trudne początki, by rozkręcać się z każdym miesiącem. Jesienią dotrzymywał kroku młodszym kolegom z ataku.
Wszedł pan na końcowe minuty meczu z Koroną i znów pan błysnął...
- Wchodząc przy tym wyniku na boisko, chce się utrzymać dobry wynik. Zdobyta bramka jest bonusem. "Malina" dograł mi dobrą piłkę, Arek Piech powalczył i chwała mu, bo wypracował mi tę pozycję.

Zaskoczył pan kibiców, oddając strzał niemal bez namysłu...
- Sam w momencie oddania uderzenia pomyślałem: "o kurde, mogłem chyba jeszcze podprowadzić piłkę, zbyt szybko uderzyłem". Na szczęście i tak wpadło, z czego się bardzo cieszę.

Za wczorajszy mecz znów wypada pochwalić Marka Zieńczuka...
- Dlaczego?

Oczywiście za...
- ...nie no, żartuję (śmiech). Marek w tym tygodniu niewiele trenował, bo miał problemy z plecami. Wychodzi na to, że powinien cały czas odpoczywać i zjawiać się tylko w soboty. Nie chcę mu ubliżać, ale żeby w tym wieku mieć taki ciąg na bramkę? I to w taką dziwną pogodę! Nic tylko mu pogratulować.

Ruch strzela cztery bramki i wygrywa, więc nie żałujecie, że teraz przerwa zimowa?
- Hmm... Urlop zawsze jest mile widziany (śmiech). Pamiętajmy, że dwóch wcześniejszych meczów nie wygraliśmy. Dlatego tym bardziej zależało nam, aby zwycięstwem pożegnać się z Cichą. Teraz przed nami zasłużone wolne, potem "ładujemy akumulatory" i jeszcze bardziej sprężamy się na wiosnę.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również