Paweł Abbott: Chciałem strzelić z karnego, by się zrehabilitować
31.07.2011
Czułeś się na tyle pewnie, że postanowiłeś wykonać rzut karny?
- Nie będę kłamał i mówił, że miałem 100-procentową pewność. Kiedy sędzia gwizdnął, po prostu byłem najbliżej piłki. I co tu dużo ukrywać, chciałem wykonać tę "jedenastkę".
Swoją drogą, byłeś jednym z wyznaczonych przez trenera?
- Zazwyczaj rzuty karne wykonywał dotąd Wojtek Grzyb. On jest do tego wyznaczony, choć teraz to... chyba należy użyć czasu przeszłego. Był wyznaczony, bo teraz będziemy musieli porozmawiać na ten temat (śmiech). A na poważnie, Wojtka nie było już na boisku i nikt ze mną o piłkę walczyć nie zamierzał. Może koledzy widzieli w moich oczach, jak bardzo chcę wykorzystać ten rzut karny i odpuścili.
Wcześniej byłeś wściekły po niewykorzystanej sytuacji..
- Rzeczywiście, byłem zły, bo po ciężkich przygotowaniach nadarzyła się świetna okazja ku temu, a ja jej nie wykorzystałem. Po to się trenuje, by zdobywać gole w takich sytuacjach. Niestety, skiksowałem. Tym bardziej chciałem wykonać jedenastkę, by się zrehabilitować.
A czy decyzja arbitra była w ogóle słuszna? Tak obiektywnie...
- Dla mnie to był ewidentny rzut karny. Mam szacunek do arbitra liniowego, że wskazał głównemu i sędziowie wrócili do tej sytuacji.
Dzięki temu nadal idziecie z Arkiem Piechem łeb w łeb..
- Strzeliliśmy tyle samo bramek w sparingach, teraz znowu jest remis. Nadal walczymy. Ale tak serio, to oczywiście mało ważne, kto strzela. Ważne, że zespół wygrywa.
Niesamowicie cieszyłeś się ze zdobycia pierwszego gola w ekstraklasie...
- Wiadomo, jaką miałem wiosnę. Teraz byłem rezerwowym, wszedłem na boisko i... skiksowałem we wspomnianej sytuacji. To wyzwoliło we mnie dodatkowe emocje, stąd potem ta radość. Chłopaki się śmiali, że jeszcze nie widzieli, bym tak szybko biegał.

W Anglii również wykonywałeś "jedenastki"?
- Tak, regularnie byłem do nich wyznaczany. Przyznam, że teraz nie ćwiczyłem jakoś specjalnie.
- Czekałeś do końca na to, jak zachowa się Łukasz Sapela?
Miałem przed strzałem upatrzony ten róg. Zmieniam jednak rogi, w które posyłam piłki. Zresztą... Przecież nie mogę powiedzieć, że zawsze strzelam w ten sam (śmiech).
Notował Krzysztof Kubicki
- Nie będę kłamał i mówił, że miałem 100-procentową pewność. Kiedy sędzia gwizdnął, po prostu byłem najbliżej piłki. I co tu dużo ukrywać, chciałem wykonać tę "jedenastkę".
Swoją drogą, byłeś jednym z wyznaczonych przez trenera?
- Zazwyczaj rzuty karne wykonywał dotąd Wojtek Grzyb. On jest do tego wyznaczony, choć teraz to... chyba należy użyć czasu przeszłego. Był wyznaczony, bo teraz będziemy musieli porozmawiać na ten temat (śmiech). A na poważnie, Wojtka nie było już na boisku i nikt ze mną o piłkę walczyć nie zamierzał. Może koledzy widzieli w moich oczach, jak bardzo chcę wykorzystać ten rzut karny i odpuścili.
Wcześniej byłeś wściekły po niewykorzystanej sytuacji..
- Rzeczywiście, byłem zły, bo po ciężkich przygotowaniach nadarzyła się świetna okazja ku temu, a ja jej nie wykorzystałem. Po to się trenuje, by zdobywać gole w takich sytuacjach. Niestety, skiksowałem. Tym bardziej chciałem wykonać jedenastkę, by się zrehabilitować.
A czy decyzja arbitra była w ogóle słuszna? Tak obiektywnie...
- Dla mnie to był ewidentny rzut karny. Mam szacunek do arbitra liniowego, że wskazał głównemu i sędziowie wrócili do tej sytuacji.
Dzięki temu nadal idziecie z Arkiem Piechem łeb w łeb..
- Strzeliliśmy tyle samo bramek w sparingach, teraz znowu jest remis. Nadal walczymy. Ale tak serio, to oczywiście mało ważne, kto strzela. Ważne, że zespół wygrywa.
Niesamowicie cieszyłeś się ze zdobycia pierwszego gola w ekstraklasie...
- Wiadomo, jaką miałem wiosnę. Teraz byłem rezerwowym, wszedłem na boisko i... skiksowałem we wspomnianej sytuacji. To wyzwoliło we mnie dodatkowe emocje, stąd potem ta radość. Chłopaki się śmiali, że jeszcze nie widzieli, bym tak szybko biegał.

W Anglii również wykonywałeś "jedenastki"?
- Tak, regularnie byłem do nich wyznaczany. Przyznam, że teraz nie ćwiczyłem jakoś specjalnie.
- Czekałeś do końca na to, jak zachowa się Łukasz Sapela?
Miałem przed strzałem upatrzony ten róg. Zmieniam jednak rogi, w które posyłam piłki. Zresztą... Przecież nie mogę powiedzieć, że zawsze strzelam w ten sam (śmiech).
Notował Krzysztof Kubicki
Polecane
Ekstraklasa