Pavel Sultes: W życiu nie brałem udziału w tak szalonym meczu!
- Strzeliłem dwie bramki. Zrobiłem co do napastnika należało, ale moja radość byłaby zdecydowanie większa, gdybyśmy wygrali z Lechią. Ja zawsze najpierw gram dla zespołu, a dopiero potem dla siebie. Dobro drużyny jest dla mnie najważniejsze - opisał swój występ zawodnik Ruchu.
Po meczu z Lechią piłkarz przyznał, że nigdy nie brał udziału w tak szalonym meczu. - Nigdy wcześniej mnie coś takiego nie spotkało. Po meczu czuliśmy bezsilność, irytację i żal. Wszystko razem. Buzowała w nas wściekłość. Był też ogromny żal, że wypuściliśmy taką szansę na zwycięstwo. Nie mogliśmy zrozumieć, jak to się stało. Przecież straciliśmy dwie bramki w dwie minuty. W dodatku w doliczonym czasie gry. To niepojęte - przyznał Sultes.
Napastnik przyznał, że emocje był tym większe, że trzy punkty przywiezione z Gdańska zapewniłyby Ruchowi utrzymanie w ekstraklasie. - Tego chyba najbardziej możemy żałować. Mielibyśmy w tej chwili osiem punktów przewagi nad dołem tabeli i byłby już święty spokój. Łatwiej by się grało ostatnie mecze. Nie byłoby nerwów. A tak znów czeka nas kolejny mecz na noże i o wszystko z Pogonią Szczecin - stwierdził Czech.