Pavel Sultes: Imponuje mi, że tylu kibiców chodzi w Polsce na mecze

13.06.2012
- Maciek Sadlok wiele mi opowiadał o Ruchu, o klubie, także o trenerze Waldemarze Fornaliku. Od niego wiem, że jest to doskonały fachowiec - mówi Pavel Sultes, nowy zawodnik zespołu z Chorzowa.
- Osoba trenera Fornalika była języczkiem u wagi, gdy podejmował pan decyzje „na tak” o przejściu do Ruchu?
- W dużej mierze tak. Poza tym dostałem propozycję z klubu, który jest wicemistrzem Polski, będzie grał w europejskich pucharach, a przede wszystkim gra bardzo ciekawą, widowiskową, ofensywną piłkę. Dla mnie, napastnika, to było bardzo ważne. Maciek Sadlok wiele mi opowiadał o Ruchu, o klubie, także o trenerze Waldemarze Fornaliku. Od niego wiem, że jest to doskonały fachowiec, więc bardzo cieszę się z możliwości współpracy z tym trenerem.

- W roli napastnika najlepiej się pan czuje na boisku?
- Najlepiej na „dziewiątce”, choć w Polonii grywałem też w pomocy. Ale OK. Nie ma problemu. Mogę grać w środku, na bokach, byle do przodu. Tylko nie niżej, bowiem nigdy w życiu nie grywałem w tylnych formacjach.

- Ten pana ciąg na bramkę załatwił kiedyś pana... nowy klub!
- Doskonale pamiętam to spotkanie. Mecz z Ruchem w Chorzowie jesienią ubiegłego roku, w którym strzeliłem swoją pierwszą bramkę w polskiej ekstraklasie. Sędzia puścił „lekki ofsajd”, wpadłem między stoperów Ruchu i w sytuacji sam na sam zdobyłem wtedy jedyną, zwycięską dla nas bramkę.

- Jesień była w porządku, ale wiosna w wykonaniu Polonii to już była katastrofa.
- I przez pierwsze pół sezonu ja też byłem zadowolony ze swojej gry. Potem rzeczywiście nie graliśmy dobrze, nie było wyników i atmosfery. Nie chcę już wracać do tego co działo się w tamtym klubie. Dlatego jeszcze raz podkreślę, że wybrałem Ruch, bo jest tu dobry trener, który potrafi zbudować formę zawodników.

- Gdy porównuje pan polską i czeską ligę to wychodzi, że...?
- ...czeska liga jest bardziej techniczna. W Polsce natomiast preferuje futbol siłowy, bardziej wybiegany, „fizyczny”. Natomiast u was imponują mi, że tylu kibiców chodzi na mecze. Macie ładne, pełne „fanouscich”, stadiony. Tym zdecydowanie górujecie nad Czechami.

- Jaki prywatnie jest Pavel Sultesz?
- Po raz pierwszy na mecz ligi czeskiej zaprowadził mnie tata Petr, który sam grywał w piłkę w niższych ligach. Miałem wtedy pięć lat. Od początku też kibicuję Barcelonie i Manchesterowi United. Interesuję się muzyką, głównie dyskotekową, choć słucham każdego gatunku w zależności od nastroju. Poza tym lubię dużo odpoczywać lub chodzić na kawę – słyszałem od Maćka, że najlepszą macie w Silesii. Na więcej nie pozwala mi życie profesjonalnego piłkarza. Mam dziewczynę Aleksandrę, która mieszka w Pradze, a pracuje w wojsku. Nie widujemy się jednak za często, ponieważ ma ona w armii taki sam profesjonalny kontrakt, jaki podpisują zawodowi piłkarze.
źródło: SportSlaski.pl / Ruch Chorzów

Przeczytaj również