Paterman: "Gdybym zakładał czarny scenariusz, nie wchodziłbym w ten klub"
02.03.2017
Chorzowski restaurator po raz drugi wybrany w środę na stanowisko sternika klubu przyznaje, że na początku prezesury musi zająć się najpilniejszymi sprawami. - Priorytetem będzie uzyskanie licencji na kolejny sezon, a mamy na to czas do końca marca. Od poniedziałku ruszamy pełną parą. Będzie przeprowadzony audyt finansowy i sportowy. Nie chcemy wraz zarządem podejmować pochopnych decyzji. Chcę poznać plany i wizję wszystkich ludzi którzy ocierają się o klub. Dlatego do personaliów nie chcę się dziś odnosić. Chcemy współpracować z każdym kto chce dobra klubu. Nie kupiłem akcji po to, by tutaj błyszczeć. Pół roku temu poręczyłem swoim majątkiem, dlatego teraz dokupiłem akcje bo chcę być tym, który ma możliwość podejmowania decyzji - zastrzega Paterman.
Nowy prezes Ruchu ucina spekulacje o ewentualnej zmianie trenera drużyny. - Od kilku tygodni jestem w kontakcie z trenerem Fornalikiem. Znamy się od wielu lat, powiedziałem mu że ma spokój i komfort pracy. I to mam zamiar mu zapewnić. Byliśmy wicemistrzem, mieliśmy trzecie miejsce, to są jego niekwestionowane zasługi i jakiekolwiek dywagacje o zmianie trenera nie mają sensu. Chcę żeby Fornalik wypełnił kontrakt bo jest doskonałym fachowcem. Uważam że Ruch ma jeden z najlepszych sztabów w Polsce i jestem pewien że sobie z tym wszystkim poradzi. My musimy zadbać o spokój pracy - bieżące pensje, stabilność. Trzeba zrobić tak, by żadna ze stron nie miała do siebie pretensji - tłumaczy sternik "niebieskich".
Prezes Ruchu przekonuje, że ma przemyślaną strategię na budowę klubu. Nie chce jednak póki co komentować co stanie się w przypadku ewentualnego niepowodzenia drużyny w boju o utrzymanie w Ekstraklasie. - Nie zakładam czarnego scenariusza. Gdybym go zakładał, nie kupowałbym akcji i do Ruchu nie wchodził. Mamy dobrą drużynę. Ta liga jes chimeryczna, ale ci faceci potrafią graćt. Trzeba im wiary - zakłada z optymizmem. Jednocześnie zastrzega, że w jego modelu pracy nie będzie miejsca na ingerowanie w sprawy szatni i drużyny. - Im mniej wizyt przedstawicieli zarządu w szatni tym lepiej. Od tego jest trener. Trener wie co robi i powtórzę: mamy dobry sztab szkoleniowy. A dodatkowa presja i ciśnienie z zewnątrz to nie jedst dobra metoda na poprawę sytuacji. Ale jeśli chcą się rozwijać, zarabiać pieniądze, muszą zostawić krew i serce na boisku. Jestem zwolennikiem walki, a nie szybkiego odpuszczania - przestrzega Paterman.
Poza sprawami sportowymi prezes "niebieskich" poruszył też kluczowe kwestie organizacyjne. Zapewniał, że choć w Chorzowie są problemy, nie należy ich demonizować. - Dużo mówi się na temat długów Ruchu Chorzów. Po prostu mierzymy się z tym, z czym mierzy się każdy przedsiębiorca - problemami, które trzeba przezwyciężyć. Są kluby, które mają je dużo większe niż my i są w o wiele gorszej sytuacji. To nie są tak wielkie problemy, z którymi nie dalibyśmy sobie rady. Szansy upatrujemy w wartości piłkarzy i w ich szkoleniu. mamy być kuźnią młodych talentów, to dzięki nim chcemy niwelować zadłużenie - rysuje plany na dalszą działalnosć klubu chorzowski biznesmen. Paterman nie widzi też zagrożenia dla znaku towarowego "niebieskich". Słynna eRka, jak okazało się przed kilkoma miesiącami, jest obecnie zastawiona w jednym z banków. - Obiecuję, że z eRką na pewno nic się nie wydarzy. Jestem na bieżąco w kontakcie z miejsce, gdzie został on zastawiony. Jesteśmy na dobrej drodze do tego, by symbol który jest dla nas tak ważny jak całe funkcjonowanie klubu, wrócił w jego posiadanie. Na dzień dzisiejszy nie widzę większego zagrożenia w tym temacie, uważam to głównie za temat medialny. Jestem akcjonariuszem banku w którym "eRka" jest zastawiona i myślę, ze jest bezpieczna i do nas wróci - deklaruje sternik Ruchu.
Polecane
Ekstraklasa