Parówki i ogórki konserwowe - dieta młodego piłkarza Polonii Bytom
29.10.2012
Sytuacja finansowa i organizacyjna klubu spowodowały, że kadra Polonii w większości składa się z młodych zawodników, dla których jest to dopiero pierwsza przygoda z profesjonalną piłką. W rozmowie z portalem Weszlo.com, trener Jacek Trzeciak daje przykłady, potwierdzające tezę...
- Jeżeli jesteśmy na zgrupowaniu, jemy śniadanie i ci młodzi zawodnicy mają nałożone na talerzach po sześć parówek z keczupem, musztardą plus ogórki konserwowe, to chyba nie jest profesjonalne. Kiedy to zobaczyłem, wpadłem w furię. Myślę sobie - to jakiś matrix, to się po prostu nie dzieje. Ale po chwili zdałem sobie sprawę, że ci chłopcy po prostu nie wiedzą, że tak nie można robić. Bo i skąd oni mają to wiedzieć? To jest świetny przykład na to, że z wieloma elementarnymi sprawami musimy zaczynać od podstaw - tłumaczy Trzeciak.
- Innym razem - mamy w szatni odprawę przed meczem, jest piętnaście minut do wyjścia na rozgrzewkę. Ja patrzę, a tu jeden chłopaczek wyciąga śniadanie i… wpierdziela bułę z salcesonem. Niewiarygodne! Tu trzeba być i trzeba to przeżyć, naprawdę podaje kolejny przykład szkoleniowiec.
Młodzi bytomianie muszą się jeszcze nauczyć nie tylko spraw żywieniowych. Przed jednym z treningów, do trenera podszedł jeden z zawodników i poinformował, że... dzwonił do niego kolega z informacją, że spóźni się na zajęcia. - Nagle tamten przychodzi. "No, trenerze, jestem. Dzwoniłem do kolegi, że się spóźnię". Myślę sobie - to nie dzieje się naprawdę. Nie wiedziałem w pierwszej chwili, czy krzyczeć, czy się wściekać, czy się po prostu uśmiechnąć, wziąć chłopaka i go na spokojnie uświadomić. Po pierwszym takim wyskoku zrozumiałem, że wszystko musimy zacząć od nowa - wspomina trener.
Mimo tylu problemów, Trzeciak nie zamierza narzekać, czy rezygnować z pracy. - Ja już jestem swój. Mieszkam w Bytomiu. Klimat mi odpowiada. Sytuacja ciężka, bo ciężka, ale też ją akceptuję. Nie wypiąłbym się na ten klub, choć wiadomo, że jako trener, może być różnie. Nie jestem Alexem Fergusonem i nigdy nim nie będę. Może przyjść taki moment, że będzie trzeba sobie gdzieś indziej szukać miejsca. Zobaczymy - mówi.
- Jeżeli jesteśmy na zgrupowaniu, jemy śniadanie i ci młodzi zawodnicy mają nałożone na talerzach po sześć parówek z keczupem, musztardą plus ogórki konserwowe, to chyba nie jest profesjonalne. Kiedy to zobaczyłem, wpadłem w furię. Myślę sobie - to jakiś matrix, to się po prostu nie dzieje. Ale po chwili zdałem sobie sprawę, że ci chłopcy po prostu nie wiedzą, że tak nie można robić. Bo i skąd oni mają to wiedzieć? To jest świetny przykład na to, że z wieloma elementarnymi sprawami musimy zaczynać od podstaw - tłumaczy Trzeciak.
- Innym razem - mamy w szatni odprawę przed meczem, jest piętnaście minut do wyjścia na rozgrzewkę. Ja patrzę, a tu jeden chłopaczek wyciąga śniadanie i… wpierdziela bułę z salcesonem. Niewiarygodne! Tu trzeba być i trzeba to przeżyć, naprawdę podaje kolejny przykład szkoleniowiec.
Młodzi bytomianie muszą się jeszcze nauczyć nie tylko spraw żywieniowych. Przed jednym z treningów, do trenera podszedł jeden z zawodników i poinformował, że... dzwonił do niego kolega z informacją, że spóźni się na zajęcia. - Nagle tamten przychodzi. "No, trenerze, jestem. Dzwoniłem do kolegi, że się spóźnię". Myślę sobie - to nie dzieje się naprawdę. Nie wiedziałem w pierwszej chwili, czy krzyczeć, czy się wściekać, czy się po prostu uśmiechnąć, wziąć chłopaka i go na spokojnie uświadomić. Po pierwszym takim wyskoku zrozumiałem, że wszystko musimy zacząć od nowa - wspomina trener.
Mimo tylu problemów, Trzeciak nie zamierza narzekać, czy rezygnować z pracy. - Ja już jestem swój. Mieszkam w Bytomiu. Klimat mi odpowiada. Sytuacja ciężka, bo ciężka, ale też ją akceptuję. Nie wypiąłbym się na ten klub, choć wiadomo, że jako trener, może być różnie. Nie jestem Alexem Fergusonem i nigdy nim nie będę. Może przyjść taki moment, że będzie trzeba sobie gdzieś indziej szukać miejsca. Zobaczymy - mówi.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku