„- Pamiętam wygraną Ruchu po moim golu. - A ja pamiętam 3-0 w Zabrzu!”
Grzegorz Kapica za swój najważniejszy mecz w barwach Ruchu uznaje spotkanie z 29 września 1985 roku. - Świetnie pamiętam ten mecz, długo się do niego przygotowywaliśmy. Trenerem Górnika był wówczas wielki Hubert Kostka. To jednak my byliśmy tego dnia górą po moim golu - wspomina z uśmiechem były napastnik. W tym spotkaniu na trybunach zasiadło ponad 30 tysięcy widzów. - Atmosfera była fantastyczna. A emocje? Nie do opisania!
Józef Dankowski z uśmiechem odpowiada, że wspomnianego przez Kapicę spotkania nie pamięta, ale w jego głowie wciąż żywe są obrazy z 3 marca 1990, gdy Górnik ograł „Niebieskich” aż 3-0.
- Do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis, początek drugiej połowy również nie zapowiadał niczego niezwykłego… aż nagle rozpoczęły się olbrzymie opady śniegu. Mecz na kilkanaście minut przerwano i my wtedy zaczęliśmy grać z chłopakami w „dziadka”. Z kolei piłkarze Ruchu bezczynnie stali. Po wznowieniu gry szybko strzeliliśmy im trzy gole (w pięć minut - dop. red.). Ja sam zaliczyłem wtedy trafienie głową. To było coś fantastycznego! - uśmiecha się Józef Dankowski.
Obaj panowie co do jednego są zgodni. Wielkie Derby Śląska są wyjątkowe. - Dla nas, Ślązaków, nie ma meczu ważniejszego. Nawet mecze z Legią i Wisłą nie mają takiego znaczenia. Dlaczego? To starcie wielkich klubów, które jako jedyne zdobyły po 14 tytułów mistrzowskich! - tłumaczy Kapica. Z kolei Dankowski dodaje, że starcia te zawsze są pełne podtekstów.
- W tych meczach często występowali przeciwko sobie koledzy z podwórka. Ja miałem taką sytuację z Waldkiem Waleszczykiem, z którym musieliśmy stawać po dwóch stronach barykady… - mówi były obrońca „Trójkolorowych”. - Nikt nie chce tego meczu przegrać i być gorszy od rywala zza miedzy! - dodaje po chwili.
Obaj, obecni trenerzy, po latach obaj - w najbliższym meczu - pozostają wierni swoim „obozom”. - Mam nadzieję, że będzie to fantastyczne widowisko, ale wygra ten, który jest faworytem, czyli Ruch - uśmiecha się Kapica. - Ja typuje podtrzymanie naszej ostatniej dobrej passy i skromne zwycięstwo Górnika - przekomarza się Dankowski.