Pamiętacie zawodnika o nazwisku Andrzej Buncol?

06.04.2012
Karierę zaczynał w Piaście Gliwice z którego trafił do Ruchu Chorzów. Stał się reprezentantem kraju, gdy nadeszło powołanie do wojska. I takim sposobem Andrzej Buncol został zawodnikiem Legii Warszawa.
- Stan wojenny. Dostałem wezwanie do wojska. Miałem być skoszarowany w Nysie. Pokazałem skierowanie w klubie. Działacze Ruchu stwierdzili, że oni to załatwią. Mijały jednak dni, a nic się nie działo. Przestraszyłem się i zameldowałem się w tej jednostce - opowiada Buncol w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

- Dwa, może trzy tygodnie później przyjechał do mnie działacz Śląska Wrocław. Pytał, gdzie chciałbym grać. Odpowiedziałem, że mogę grać w Śląsku. Za pół roku miały być mistrzostwa świata, a ja już byłem w reprezentacji i chciałem jechać na mundial do Hiszpanii. Kilka dni po wizycie działacza Śląska przyjechał człowiek z Legii. Zadał mi te same pytania. Przyznałem, że jest mi wszystko jedno. Liczyła się kadra. Legia szybko załatwiła sprawę. Zdążyłem jeszcze zaliczyć przysięgę, powiedziałem, że będę wierny ojczyźnie, a potem wskoczyłem do auta i ruszyłem do stolicy - przyznaje.

Co ciekawe, z Legią nie zdobył tytułu. Po kilku latach wyjechał i z powodzeniem grał w Niemczech. Między innymi w Bayerze Leverkusen i Fortunie Duesseldorf. Dziś twierdzi, że śledzi polską ekstraklasę, ale zarazem we wspomnianym wywiadzie zapytał, kto jest trenerem Ruchu...
źródło: SportSlaski.pl / Przegląd Sportowy

Przeczytaj również