Padły mocne słowa! "Czy Piast to przytułek dla nieudaczników?"
11.05.2011
List otwarty Piotra Wernera*:
"Dobro Piasta Gliwice zawsze leżało mi na sercu i widząc co dzieje się z moim ukochanym klubem postanowiłem podzielić się z Państwem swoimi refleksjami na ten temat. Wiem, że moje spostrzeżenia nie są odosobnione i tysiące kibiców w naszym mieście myśli podobnie…
Po pierwsze zapytuję, dlaczego w dalszym ciągu marnotrawi się dorobek dobrego do niedawna zespołu piłkarskiego, utrzymując przy nim duet trenerski, który wyróżnia się tym, że jeden trener lubi krótkie spodenki i nie lubi fryzjera, a drugi lubi fryzjera i żel na włosach oraz "oko" kamery najlepiej telewizyjnej. Jeśli zespół traci kilkanaście punktów w pierwszej fazie rundy wiosennej walcząc o awans, oznacza to, że został źle przygotowany w okresie zimowym, więc panom trenerom Broszowi i Dudkowi należy się pomóc spakować i pomachać białą chusteczką na pożegnanie.
Po drugie, kto i po co pozwolił na zatrudnienie w naszej drużynie takich kopaczy, jak Zganiacz, Muszalik, czy Chałbiński. Czy Piast to przytułek dla nieudaczników żyjących swoją przeszłością? Protestuję przeciwko takim ruchom menadżera Bodziocha. Nie może być tak, że gliwiczanina z krwi i kości Wojtka Kędziorę oddaje się bez mrugnięcia okiem do Zagłębia Lubin, albo pozbywa się Piotra Petasza, który przechodzi do Pogoni Szczecin. A komu przeszkadzał w obronie Maciej Michniewicz, walczak całą gębą?!
Po trzecie, dlaczego większościowy udziałowiec i praktycznie właściciel klubu najpierw zatrudnia w randze wiceprezesa, za kilkanaście tysięcy złotych specjalistę od koszykówki ( Zbigniew Koźmiński – dop. red.), a kiedy okazuje się, że w Piaście nie ma sekcji „kosza”, tylko piłka nożna, to w/w dziękują i wprowadzają na jego miejsce zupełnego ignoranta sportowego (Werner miał na myśli Jarosława Kołodziejczyka - dop. red.), który piłkę nożną zna tylko z okna pociągu i to pośpiesznego. Przy nim spec od kosza powinien być nazywany „geniuszem piłki”. I takiemu „pociągowemu” znawcy od piłki na wejściu do zasłużonego klubu daje się kilkanaście tysięcy złotych i 50% władzy, jako wiceprezesowi dwuosobowego zarządu.
Drugie 50 % należy do aktualnego prezesa – Józefa Drabickiego - człowieka niewątpliwie wiedzącego, że w piłkę gra 11 zawodników, czego niestety nie wie Kołodziejczyk, bo w jednym z wywiadów przymilając się do kibiców Piasta, palnął, że fani są trzynastym zawodnikiem drużyny. Zapytuję więc grzecznie i z niewiedzy, a kto jest potocznie nazywany 12 zawodnikiem drużyn? Całe życie myślałem i tysiące zwolenników kopanej, że to właśnie kibice są popularnym 12 zawodnikiem. A tu masz ci – w Piaście kibice są 13 zawodnikiem, bo tak mówi wiceprezes, więc głos właściciela należy uszanować… Proponuję więc kompromisowo, żeby kibice w Gliwicach byli 12 i 13 zawodnikiem. Może wtedy zaczniemy wygrywać?!
Po czwarte, kto w momencie otwarcia pięknego stadionu przy ul. Okrzei będzie chciał oglądać naszą piłkarską grupę "najemników", którzy nigdy za Piasta życia nie oddadzą, ale miesięczne pobory (wysokie, a raczej za wysokie, jak na reprezentowany przez nich poziom) pobierać z kasy będą. Protestuję, aby ci, którym się nie chce, którzy cofają nogi w decydującym momencie, którzy pudłują z 3-4 metrów, którzy noszą od kilku miesięcy w kieszeni kontrakty z innymi klubami dalej reprezentowali nasz klub. Bo Piast to brzmi zbyt dumnie - dla mnie, dla kibiców, dla gliwiczan mieszkających nie tylko w naszym mieście, ale rozsianych po całym świecie. Niech więc te pseudo gwiazdy odejdą w czerwcu w spokoju, póki nikt ich na taczkach ze stadionu nie wywozi. A o kogo chodzi? Kibice doskonale wiedzą!
Ziemia gliwicka zawsze miała wielu zdolnych i ambitnych piłkarzy, dla których założenie meczowej koszulki "Piastunek" jest zaszczytem i wyróżnieniem, a nie odwaleniem kolejnej "fuchy". Dla takich chłopaków kibice będą tłumnie pojawiali się na nowym stadionie, bo oni chcą oglądać naszych chłopaków walczących na boisku do utraty tchu, do ostatniej kropli potu. Fani nie chcą "panienek" mianujących się piłkarzami. Chcą Piasta opartego na piłkarzach z naszego miasta i powiatu. Przypomnijmy, jak to było kilka lat temu, kiedy reaktywowany Piast, w pełni gliwicki Piast szedł jak burza w rozgrywkach, a na mecze już w A klasie przychodziło 5 tysięcy widzów! A dlaczego? Bo była grupa działaczy i piłkarzy, którzy codzienną pracą pokazywali, że ich miłością jest ten klub.
Nie chciałbym, aby powyższe odebrano jako negację umiejętności całej kadry klubowej, bo są tam piłkarze, którzy chcą i będą za Piasta walczyli. Klasycznym przykładem jest obcokrajowiec Jan Buryan, który głowę gotów wsadzić tam, gdzie inni nogi by nie włożyli. Jestem pewien, że Kaszowski, Gamla, czy Podgórski na pewno nie wstydzą się gliwickiej koszulki. Ale tylko dla nich i podobnych walczaków chcemy przychodzić na stadion.
Wiem, że ostatnie miesiące były trudne, ale wycieczki do Wodzisławia za chwilę się skończą, skończy się też sezon 2010/2011 i oczekuję analizy tego co się stało, a nade wszystko porządków w moim ukochanym klubie. Proszę rozliczyć sztab szkoleniowy i menadżera za to, co zrobili z gromadą młodych, zdolnych piłkarzy grających dwa lata w tzw. Młodej Ekstraklasie.
Czas też przewietrzyć rządzących w stowarzyszeniu Piast, gdzie liczba działaczy i członków zarządu jest nieadekwatnie wysoka do osiągnięć organizacyjnych. Plotka "miastowa" mówi, że członkowie zarządu stowarzyszenia Piast nie mogą doczekać się chwili, kiedy jako akcjonariusz spółki sportowej będą mogli przyssać się do miejsc VIP lub punktów gastronomicznych na nowym stadionie.
Koniecznie trzeba renegocjować kontrakty zawodników, którzy jako brygada sportowa nie wykonali dobrze swojej pracy i nie awansowali do Ekstraklasy. Za złą pracę mniejsze wynagrodzenie - chyba logiczne?! Wstydem przecież jest, że takie ligowe "Kopciuszki", jak Flota Świnoujście, czy Sandecja Nowy Sącz z kontraktami zawodników na poziomie 4 -7 tysięcy złotych miesięcznie są wyżej w ligowej tabeli niż nasze "gwiazdy" zarabiające co miesiąc 10-15-20 tysięcy złotych.
Do dodatkowej pracy należy też zagonić panów trenerów. Ich robota ogranicza się dzisiaj do 2-3 godzinnego przebywania w ciągu dnia na treningu lub meczu. Kto w Polsce zarabia takie wielkie pieniądze za kilkanaście godzin pracy tygodniowo? Tylko trenerzy! Dlatego należy wprowadzić dla nich obowiązkowy skauting w każdy weekend, aby obserwowali mecze IV czy V ligi na naszym terenie. Tygodniowo można zobaczyć w akcji 70 piłkarzy. Jeśli pomnożyć to przez poszczególne tygodnie i miesiące w roku, to jednym sezonie można przyjrzeć się grze grubo ponad tysiącu zawodników. Nie wierzę, żeby nie wyłoniło się z tej obserwacji kilka talentów. Więc do roboty panowie trenerzy!
I tak można by jeszcze długo użalać się i płakać nad naszymi "Piastunkami", ale zakończę tak: kochane piłkarzyki i duet trenerski, my kibice nie będziemy płakali z powodu waszej postawy, szczególnie po kompromitującym 0:4 z Bogdanką Łęczna, bo już łez brakuje. Dlatego większości z was nakazujemy: czym prędzej oddajcie sprzęt sportowy do klubowego magazynu, bo nie zasługujecie by nosić trykot z herbem Gliwic na piersiach. I powiem wam krótko: poszli…"
*pisownia oryginalna. Wytłuszczenia, odstępy oraz dopiski wyjaśniające zostały dodane przez redakcję, dla zwiększenia przejrzystości tekstu.
"Dobro Piasta Gliwice zawsze leżało mi na sercu i widząc co dzieje się z moim ukochanym klubem postanowiłem podzielić się z Państwem swoimi refleksjami na ten temat. Wiem, że moje spostrzeżenia nie są odosobnione i tysiące kibiców w naszym mieście myśli podobnie…
Po pierwsze zapytuję, dlaczego w dalszym ciągu marnotrawi się dorobek dobrego do niedawna zespołu piłkarskiego, utrzymując przy nim duet trenerski, który wyróżnia się tym, że jeden trener lubi krótkie spodenki i nie lubi fryzjera, a drugi lubi fryzjera i żel na włosach oraz "oko" kamery najlepiej telewizyjnej. Jeśli zespół traci kilkanaście punktów w pierwszej fazie rundy wiosennej walcząc o awans, oznacza to, że został źle przygotowany w okresie zimowym, więc panom trenerom Broszowi i Dudkowi należy się pomóc spakować i pomachać białą chusteczką na pożegnanie.
Po drugie, kto i po co pozwolił na zatrudnienie w naszej drużynie takich kopaczy, jak Zganiacz, Muszalik, czy Chałbiński. Czy Piast to przytułek dla nieudaczników żyjących swoją przeszłością? Protestuję przeciwko takim ruchom menadżera Bodziocha. Nie może być tak, że gliwiczanina z krwi i kości Wojtka Kędziorę oddaje się bez mrugnięcia okiem do Zagłębia Lubin, albo pozbywa się Piotra Petasza, który przechodzi do Pogoni Szczecin. A komu przeszkadzał w obronie Maciej Michniewicz, walczak całą gębą?!
Po trzecie, dlaczego większościowy udziałowiec i praktycznie właściciel klubu najpierw zatrudnia w randze wiceprezesa, za kilkanaście tysięcy złotych specjalistę od koszykówki ( Zbigniew Koźmiński – dop. red.), a kiedy okazuje się, że w Piaście nie ma sekcji „kosza”, tylko piłka nożna, to w/w dziękują i wprowadzają na jego miejsce zupełnego ignoranta sportowego (Werner miał na myśli Jarosława Kołodziejczyka - dop. red.), który piłkę nożną zna tylko z okna pociągu i to pośpiesznego. Przy nim spec od kosza powinien być nazywany „geniuszem piłki”. I takiemu „pociągowemu” znawcy od piłki na wejściu do zasłużonego klubu daje się kilkanaście tysięcy złotych i 50% władzy, jako wiceprezesowi dwuosobowego zarządu.
Drugie 50 % należy do aktualnego prezesa – Józefa Drabickiego - człowieka niewątpliwie wiedzącego, że w piłkę gra 11 zawodników, czego niestety nie wie Kołodziejczyk, bo w jednym z wywiadów przymilając się do kibiców Piasta, palnął, że fani są trzynastym zawodnikiem drużyny. Zapytuję więc grzecznie i z niewiedzy, a kto jest potocznie nazywany 12 zawodnikiem drużyn? Całe życie myślałem i tysiące zwolenników kopanej, że to właśnie kibice są popularnym 12 zawodnikiem. A tu masz ci – w Piaście kibice są 13 zawodnikiem, bo tak mówi wiceprezes, więc głos właściciela należy uszanować… Proponuję więc kompromisowo, żeby kibice w Gliwicach byli 12 i 13 zawodnikiem. Może wtedy zaczniemy wygrywać?!
Po czwarte, kto w momencie otwarcia pięknego stadionu przy ul. Okrzei będzie chciał oglądać naszą piłkarską grupę "najemników", którzy nigdy za Piasta życia nie oddadzą, ale miesięczne pobory (wysokie, a raczej za wysokie, jak na reprezentowany przez nich poziom) pobierać z kasy będą. Protestuję, aby ci, którym się nie chce, którzy cofają nogi w decydującym momencie, którzy pudłują z 3-4 metrów, którzy noszą od kilku miesięcy w kieszeni kontrakty z innymi klubami dalej reprezentowali nasz klub. Bo Piast to brzmi zbyt dumnie - dla mnie, dla kibiców, dla gliwiczan mieszkających nie tylko w naszym mieście, ale rozsianych po całym świecie. Niech więc te pseudo gwiazdy odejdą w czerwcu w spokoju, póki nikt ich na taczkach ze stadionu nie wywozi. A o kogo chodzi? Kibice doskonale wiedzą!
Ziemia gliwicka zawsze miała wielu zdolnych i ambitnych piłkarzy, dla których założenie meczowej koszulki "Piastunek" jest zaszczytem i wyróżnieniem, a nie odwaleniem kolejnej "fuchy". Dla takich chłopaków kibice będą tłumnie pojawiali się na nowym stadionie, bo oni chcą oglądać naszych chłopaków walczących na boisku do utraty tchu, do ostatniej kropli potu. Fani nie chcą "panienek" mianujących się piłkarzami. Chcą Piasta opartego na piłkarzach z naszego miasta i powiatu. Przypomnijmy, jak to było kilka lat temu, kiedy reaktywowany Piast, w pełni gliwicki Piast szedł jak burza w rozgrywkach, a na mecze już w A klasie przychodziło 5 tysięcy widzów! A dlaczego? Bo była grupa działaczy i piłkarzy, którzy codzienną pracą pokazywali, że ich miłością jest ten klub.
Nie chciałbym, aby powyższe odebrano jako negację umiejętności całej kadry klubowej, bo są tam piłkarze, którzy chcą i będą za Piasta walczyli. Klasycznym przykładem jest obcokrajowiec Jan Buryan, który głowę gotów wsadzić tam, gdzie inni nogi by nie włożyli. Jestem pewien, że Kaszowski, Gamla, czy Podgórski na pewno nie wstydzą się gliwickiej koszulki. Ale tylko dla nich i podobnych walczaków chcemy przychodzić na stadion.
Wiem, że ostatnie miesiące były trudne, ale wycieczki do Wodzisławia za chwilę się skończą, skończy się też sezon 2010/2011 i oczekuję analizy tego co się stało, a nade wszystko porządków w moim ukochanym klubie. Proszę rozliczyć sztab szkoleniowy i menadżera za to, co zrobili z gromadą młodych, zdolnych piłkarzy grających dwa lata w tzw. Młodej Ekstraklasie.
Czas też przewietrzyć rządzących w stowarzyszeniu Piast, gdzie liczba działaczy i członków zarządu jest nieadekwatnie wysoka do osiągnięć organizacyjnych. Plotka "miastowa" mówi, że członkowie zarządu stowarzyszenia Piast nie mogą doczekać się chwili, kiedy jako akcjonariusz spółki sportowej będą mogli przyssać się do miejsc VIP lub punktów gastronomicznych na nowym stadionie.
Koniecznie trzeba renegocjować kontrakty zawodników, którzy jako brygada sportowa nie wykonali dobrze swojej pracy i nie awansowali do Ekstraklasy. Za złą pracę mniejsze wynagrodzenie - chyba logiczne?! Wstydem przecież jest, że takie ligowe "Kopciuszki", jak Flota Świnoujście, czy Sandecja Nowy Sącz z kontraktami zawodników na poziomie 4 -7 tysięcy złotych miesięcznie są wyżej w ligowej tabeli niż nasze "gwiazdy" zarabiające co miesiąc 10-15-20 tysięcy złotych.
Do dodatkowej pracy należy też zagonić panów trenerów. Ich robota ogranicza się dzisiaj do 2-3 godzinnego przebywania w ciągu dnia na treningu lub meczu. Kto w Polsce zarabia takie wielkie pieniądze za kilkanaście godzin pracy tygodniowo? Tylko trenerzy! Dlatego należy wprowadzić dla nich obowiązkowy skauting w każdy weekend, aby obserwowali mecze IV czy V ligi na naszym terenie. Tygodniowo można zobaczyć w akcji 70 piłkarzy. Jeśli pomnożyć to przez poszczególne tygodnie i miesiące w roku, to jednym sezonie można przyjrzeć się grze grubo ponad tysiącu zawodników. Nie wierzę, żeby nie wyłoniło się z tej obserwacji kilka talentów. Więc do roboty panowie trenerzy!
I tak można by jeszcze długo użalać się i płakać nad naszymi "Piastunkami", ale zakończę tak: kochane piłkarzyki i duet trenerski, my kibice nie będziemy płakali z powodu waszej postawy, szczególnie po kompromitującym 0:4 z Bogdanką Łęczna, bo już łez brakuje. Dlatego większości z was nakazujemy: czym prędzej oddajcie sprzęt sportowy do klubowego magazynu, bo nie zasługujecie by nosić trykot z herbem Gliwic na piersiach. I powiem wam krótko: poszli…"
*pisownia oryginalna. Wytłuszczenia, odstępy oraz dopiski wyjaśniające zostały dodane przez redakcję, dla zwiększenia przejrzystości tekstu.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów