Ostatnia droga legendy Ruchu Chorzów
08.11.2013
W piątkowy poranek od rana świeciło słońce, choć tak na prawdę cały Chorzów płakał. Kościół nie był w stanie pomieścić wszystkich, którzy chcieli uczestniczyć w uroczystościach pogrzebowych.Tysiące ludzi pozostały poza murami budynku i spokojnie oczekiwały na moment, w którym będą mogli podążyć na pobliski cmentarz.
Wśród przybyłych byli piłkarze i trenerzy Ruchu Chorzów. W tłumie osób pojawiły się również takie osobistości jak Zbigniew Boniek, Antoni Piechniczek, Jerzy Buzek, Henryk Kasperczak, Waldemar Fornalik, Edward Lorens, Dariusz Dziekanowski, Jacek Bednarz, Rudolf Bugdoł, Dariusz Smagorowicz, Mariusz Klimek czy Wojciech Borecki.
Moment, w którym trumna z ciałem Pana Gerarda została opuszczana do grobu był niezwykle poruszający. Kibice stojący na obrzeżach cmentarza odpalili race, a miejsce okryła przeszywająca cisza. Wszyscy Ci, którzy zabrali barwy ukochanego klubu Pana Gerarda unieśli je w górę. Dopiero po chwili rozległy się brawa.
Pierwszy głos zabrał profesor Jerzy Buzek - Nie można powiedzieć, że był niezwykły, bo to byłoby za mało. On był niemożliwy. Wierność, lojalność, skromność - to jedne z niewielu zalet, które posiadał Gerard Cieślik. Mówił bardzo mało, właściwie wcale. Nie zdawał sobie sprawy, że to co powie, ma dla nas wszystkich ogromne znaczenie. Muszę przyznać, że budowałem swoją śląska tożsamość za sprawą Pana Gerarda - powiedział były premier RP.
Antoni Piechniczek z wielkim żalem żegnał legendę Ruchu Chorzów - Był przyjacielem, z którym nie tylko łączył nas futbol. Gerard tak jak i ja kochał Beskidy. Mogliśmy rozmawiać przez wiele godzin na wiele tematów. Zawsze kończyło się na piłce - przyznał Piechniczek.
W Chorzowie pojawił się prezes PZPN, Zbigniew Boniek - Tutaj przy Cichej zawsze wiele się zmieniało. Odchodzili prezesi, trenerzy, piłkarze... Tylko jedno pozostawało niezmienne - obojętnie co by się nie działo zawsze był Gerard Cieślik - wspominał.
Na cmentarzu wypowiedział się również obecny prezydent miasta, Andrzej Kotala - Pomimo wielu pokus Pan Gerard nigdy nie wyjechał z Chorzowa. Na stadionie pozostanie puste miejsce, ale dopóki człowiek trwa w czyjejś pamięci, nie odchodzi na zawsze - stwierdził.
Najbardziej wzruszającą przemową była ta Dariusza Smagorowicza - Przepraszam Panie Gerardzie... przepraszam za to, że myślałem, że nie ma już Pana z nami. Już we wtorek poczułem Pana obecność i to jak bardzo się pomyliłem. Gerard Cieślik legenda bez końca, Ruch Chorzów legenda bez końca - wyznał wyraźnie przejęty prezes Ruchu Chorzów.
"Niech Pan prowadzi Cię naszą pieśnią w kwiaty niebieskich łąk"
Wśród przybyłych byli piłkarze i trenerzy Ruchu Chorzów. W tłumie osób pojawiły się również takie osobistości jak Zbigniew Boniek, Antoni Piechniczek, Jerzy Buzek, Henryk Kasperczak, Waldemar Fornalik, Edward Lorens, Dariusz Dziekanowski, Jacek Bednarz, Rudolf Bugdoł, Dariusz Smagorowicz, Mariusz Klimek czy Wojciech Borecki.
Moment, w którym trumna z ciałem Pana Gerarda została opuszczana do grobu był niezwykle poruszający. Kibice stojący na obrzeżach cmentarza odpalili race, a miejsce okryła przeszywająca cisza. Wszyscy Ci, którzy zabrali barwy ukochanego klubu Pana Gerarda unieśli je w górę. Dopiero po chwili rozległy się brawa.
Pierwszy głos zabrał profesor Jerzy Buzek - Nie można powiedzieć, że był niezwykły, bo to byłoby za mało. On był niemożliwy. Wierność, lojalność, skromność - to jedne z niewielu zalet, które posiadał Gerard Cieślik. Mówił bardzo mało, właściwie wcale. Nie zdawał sobie sprawy, że to co powie, ma dla nas wszystkich ogromne znaczenie. Muszę przyznać, że budowałem swoją śląska tożsamość za sprawą Pana Gerarda - powiedział były premier RP.
Antoni Piechniczek z wielkim żalem żegnał legendę Ruchu Chorzów - Był przyjacielem, z którym nie tylko łączył nas futbol. Gerard tak jak i ja kochał Beskidy. Mogliśmy rozmawiać przez wiele godzin na wiele tematów. Zawsze kończyło się na piłce - przyznał Piechniczek.
W Chorzowie pojawił się prezes PZPN, Zbigniew Boniek - Tutaj przy Cichej zawsze wiele się zmieniało. Odchodzili prezesi, trenerzy, piłkarze... Tylko jedno pozostawało niezmienne - obojętnie co by się nie działo zawsze był Gerard Cieślik - wspominał.
Na cmentarzu wypowiedział się również obecny prezydent miasta, Andrzej Kotala - Pomimo wielu pokus Pan Gerard nigdy nie wyjechał z Chorzowa. Na stadionie pozostanie puste miejsce, ale dopóki człowiek trwa w czyjejś pamięci, nie odchodzi na zawsze - stwierdził.
Najbardziej wzruszającą przemową była ta Dariusza Smagorowicza - Przepraszam Panie Gerardzie... przepraszam za to, że myślałem, że nie ma już Pana z nami. Już we wtorek poczułem Pana obecność i to jak bardzo się pomyliłem. Gerard Cieślik legenda bez końca, Ruch Chorzów legenda bez końca - wyznał wyraźnie przejęty prezes Ruchu Chorzów.
"Niech Pan prowadzi Cię naszą pieśnią w kwiaty niebieskich łąk"
Polecane
Ekstraklasa