Oryginalny sposób na poprawę stałych fragmentów Piasta

17.08.2009
Stałe fragmenty gry były do tej pory sporym problemem zawodników z Gliwic, gdyż nie przekładały się na zagrożenie pod bramką rywala. Aż do sobotniego pojedynku z Zagłębiem!
- Rzuty wolne są naszą bolączką. Mieliśmy swoje szanse po takich elementach gry i nie wychodziły nam one za każdym razem - mówił na naszych łamach po premierowym spotkaniu w Lechem Poznań Dariusz Fornalak . Tymczasem w potyczce z Zagłębiem Lubin właśnie ta zagrywka była jedną z najgroźniejszych broni Piasta. Najpierw świetny strzał obronił jeszcze Ptak, ale po drugiej próbie Chylaszka i "główce" Glika był już bezradny. - Jego celne wrzutki siały dużo popłochu w szeregach gości - wskazuje Mateusz Kowalski, obrońca gliwiczan.

Jakby tego było mało, po kolejnym "wolnym" - tym razem Muszalika - i ponownym zgraniu futbolówki przez Glika, piłka trafiła w słupek. Skąd ta nagła metamorfoza? - Bardzo się cieszę, że postanowiłem w minionym tygodniu... nie ćwiczyć tych wariantów gry - uśmiecha się Dariusz Fornalak, szkoleniowiec Piasta.

- Oni potrafią to robić, ale potrzebny był mecz na przełamanie, w którym rzuty wolne zaczęli wykonywać tak jak wszyscy byśmy sobie życzyli. Poświęcaliśmy stałym fragmentom sporo czasu w każdym mikrocyklu przygotowań, ale w spotkaniach o punkty nie było tego widać - przyznaje Fornalak. - Podjąłem decyzję, aby nie trenować tego elementu i przyniosło to efekt.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również