Opuchnięte kolano Artura Sobiecha. Czy zagra z Bełchatowem?

17.03.2010
Pięknym uderzeniem dał Ruchowi zwycięstwo w pierwszym ćwierćfinałowym meczu z Legią. W samej końcówce mógł podwyższyć. Gol nie padł, za to Artur Sobiech doznał urazu kolana.
Waldemar Fornalik postanowił oszczędzić nieco kilku zawodników. Stąd Artur Sobiech rozpoczął mecz na ławce. - Nasz trener postanowił dać szansę innym. Ja wchodząc z ławki chciałem po prostu pomóc zespołowi - mówił, a za słowami poszły czyny. Przejął piłkę na środku boiska, balansem ciała zwiódł Dicksona Choto i oddał piękny strzał, który pokonał Jana Muchę. - Poszukałem długiego rogu - cieszył się Artur.

Przeczytaj relację z wtorkowego meczu Ruch - Legia 1-0 >

Uśmiech z jego twarzy jeszcze w tym samym meczu zniknął, a pojawił się grymas bólu. W 89. minucie miał szansę podwyższyć wynik. Otrzymał trochę za mocne podanie i w efekcie zderzył się z Muchą. - Na pierwszym rzut oka kolano jest mocno opuchnięte - przyznał Sobiech, co popsuło również dobry nastrój Waldemara Fornalika. - Martwi mnie ta kontuzja, bo jego kolano wygląda nieciekawie - westchnął trener.

- Liczę, że nasz sztab medyczny stanie na wysokości zadania i z Bełchatowem zagram - nie tracił wczoraj optymizmu Sobiech. Prócz niego mecz z Legią dał się również we znaki Maciejowi Sadlokowi, który naciągnął mięsień czworogłowy. Nie opuścił boiska, gdyż wcześniej chorzowianie wyczerpali limit zmian.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również