Onyszkę zaskoczyła śląska gwara dyrektora Odry Wodzisław

19.01.2010
Dariusz Kozielski, zajmujący się w Odrze transferami, śmieje się, że zakontraktował Arkadiusza Onyszkę za sprawą obietnicy załatwienia miejsca w pierwszej ławce w kościele. Jak wyglądała cała rozmowa?
- Zadzwonił do mnie menedżer z Polski Jarosław Kołakowski, zapytał czy chciałbym spróbować gry w Odrze Wodzisław. Później dzwonił jakiś facet, mówił do mnie ze śląskim akcentem. Myślałem, że ktoś robi sobie jaja. Ja też pożartowałem. Wyszło małe nieporozumienie, bo to był dyrektor sportowy Odry. Ale dogadaliśmy się bez problemu - opowiada na łamach "Przeglądu Sportowego" Onyszko.

Fakt, że Kozielski posługuje się gwarą śląska przestaje dziwić w środowisku piłkarskim. Co ważne najwyraźniej dobrze dogaduje się z takimi zawodnikami, jak Onyszko, czy Mauro Cantoro. Obaj są ludźmi charakternymi, a o wymienionym bramkarzu w Danii krążą nawet legendy. - Arek Onyszko jest normalnym człowiekiem, zapewniam was. Zrobili ze mnie bestię, psychopatę. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem w porządku gość - zapewnia sam zawodnik.
źródło: SportSlaski.pl / Przegląd Sportowy

Przeczytaj również