Okienko zamknięte - Śląsk kończy na minusie [TRANSFEROWE JEDENASTKI]

02.09.2016
Transferowe okienko zatrzaśnięte. Śląski futbol znowu "ograbiony" ze swoich największych gwiazd. Na pocieszenie kibice w regionie dostają duże, lecz mocno przykurzone nazwiska.
Łukasz Laskowski, Łukasz Sobala/PressFocus
Mariusz Stępiński i Matus Putnocky z chorzowskiego Ruchu, Kamil Vacek i Martin Nespor z Piasta Gliwice, Roman Gergel z Górnika, wreszcie Mateusz Szczepaniak czy nawet Adam Mójta z bielskiego Podbeskidzia. Poza katowickim GKS-em każdy ze śląskich klubów pozwolił na odejście największym gwiazdom swojego zespołu. Co więcej, na transferze naprawdę solidnie zarobili jedynie "niebiescy", inkasując przelew z francuskiego FC Nantes. Ale i przy Cichej musieli pogodzić się ze stratą jednego z czołowych zawodników - bez jakiejkolwiek rekompensaty Matusa Putnocky'ego "przejął" poznański Lech.

Swoich czeskich bohaterów - mimo możliwości - nie zatrzymywał Piast, choć przecież apetyty kibiców w Gliwicach po historycznym, zakończonym wicemistrzostwem sezonie pewnie tylko rosły. Osłabianie drużyny skończyło się przewidywalnie - szybkim laniem w Europie, odejściem poirytowanego Radoslava Latala, kryzysem na starcie ligowych zmagań, a w końcu zmianą w fotelu prezesa. Dziś "pogodzony" z Okrzei czeski trener budowę swojej bandy musi zaczynać prawie od początku.

Eksodus najlepszych ze spadkowiczów był już oczywisty, choć również symptomatyczny - ani w Bielsku, ani tym bardziej w Zabrzu nie chcieli lub nie byli w stanie zaoferować niczego, co zatrzymałoby w klubach Zubasa, Szczepaniaka, Gergela, czy nawet Kallaste. W ten właśnie sposób pozbyliśmy się z regionu takiej, naprawdę silnej jedenastki:



Kto w zamian? Ci, którzy szukają miejsca do odbudowy, lub spokojnego zakończenia kariery. Spośród wszystkich, którzy trafili do naszych klubów wybraliśmy teoretycznie najmocniejszych, ale nawet na nich śląscy działacze nie musieli zbyt głęboko sięgać do kieszeni. Efekt? Mocno przeciętny.



Na wyróżnienie zasługują ludzie ściągnięci na Bukową. Potrzebowali doświadczonego bramkarza? Jest, w dodatku taki, który ostatni sezon regularnie bronił w elicie a przy tym jak mało kto wie jak do niej awansować. Reżyser? Tomasz Foszmańczyk dziś tylko potwierdza duże możliwości, jakimi imponował w Niecieczy, czy to w I lidze, czy później na najwyższym szczeblu. Do tego utalentowani Paweł Mandrysz i Eryk Sobków, solidni Prokić i Lebedyński - wzmocnienia z głową i na razie bez pudeł.

Co robili latem pozostali "wielcy" śląskiej piłki? Ruch całe lato szukał bramkarza, ale znalazł jedynie pewniaka do IV-ligowych rezerw. Defensywy póki co nie zbawił Marcin Kowalczyk, choć akurat on w układance trenera Waldemara Fornalika może jeszcze okazać się całkiem mocnym punktem. Mariusza Stępińskiego ma zastąpić niechciany w Belgii Eduards Visniakovs oraz ci, którzy do Chorzowa zostali niejako oddelegowani przez warszawską Legię - niedoświadczeni Jakub Arak i Jarosław Niezgoda. Teoretycznie wzmocnione skrzydła to w praktyce również duża niewiadoma - dla Miłosza Przybeckiego Cicha o prawdopodobnie ostatnia szansa na zaistnienie w "dużym" futbolu, grę w piłkę po 2 latach ławki na zapleczu Bundesligi na "stare śmieci" wrócił przypomnieć sobie Piotr Ćwielong.

Niewiele lepiej było w Gliwicach. Za obiecujące oceniamy sprowadzenie ocierającego się o reprezentację Serba, Aleksandara Sedlara, ale już próba budowania zespołu na zupełnie bezużytecznym w Legii Łukaszu Masłowskim wicemistrzowi Polski zwyczajnie nie przystoi. Ekstraklasowiczów pozbyło się Podbeskidzie, w zamian biorąc typowych... pierwszoligowców. W Bielsku dokonano prawdziwej rewolucji, ale tych, o których przed sezonem powiedzielibyśmy, że pociągną ten wózek do elity wskazać dziś bardzo trudno. Rozbiórka w Zabrzu potwierdzona ligową tabelą - jedynym sensownym nazwiskiem na liście sprowadzonych jest odzyskany z wypożyczenia do Niecieczy Dawid Plizga. Ciekawe CV i relatywnie niezły start notuje z kolei Igor Angulo, ale to nie są nazwiska które rzucąją na kolana rywali w walce o szybki powrót na salony. Lato przespali w Tychach - beniaminek pochwalił się jedynie sprowadzeniem Jakuba Kowalskiego i Jakuba Świerczoka. Ten ostatni to kolejny na liście, który zagra w regionie zmuszony do udowodnienia piłkarskiej wartości.

Jak ocenić zamknięte właśnie "mercato" w wykonaniu klubów z naszego regionu? Niestety, myśl nasuwa się jedna - lato kończymy na minusie. Pozbywamy się najlepszych, nie chcemy płacić za następców. Nasi ekstraklasowicze - Piast i Ruch - zamierzają ponoć znowu grać o czołową ósemkę elity. I-ligowcy solidarnie zapowiadają walkę o awans, lub przynajmniej namieszanie w ścisłej czołówce tabeli. To jednak tylko słowa, sprzeczne z sygnałami wysyłanymi z klubowych gabinetów. Jeśli ktoś po letnim okienku zbliżył się do wyznaczonego celu, to przede wszystkim GKS Katowice. Przy Bukowej na "polowanie" ruszyli wyjątkowo szybko, ale w poczynaniach Jerzego Brzęczka i Dariusza Motały widać logikę, a nie przypadek. Ten ostatni zdawał się mniej lub bardziej decydować o transferowych ruchach pozostałych śląskich ekip.
autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również