Ogromne długi Odry. Piłkarz otrzymał nakaz... opuszczenia mieszkania
01.10.2010
Nie najlepsza sytuacja sportowa Odry to "pikuś" przy problemach natury organizacyjnej. Przede wszystkim, działacze wciąż nie mogą dojść do porozumienia z niechcianym już w Wodzisławiu Leszkiem Ojrzyńskim. - Uregulowaliśmy wobec niego zaległości i zaproponowaliśmy trzymiesięczną odprawę, by w tym czasie mógł się rozejrzeć za nową pracą. Jakie są jego warunki? Zapłata z góry do końca sezonu w pełnym wymiarze oraz za kolejny sezon w wysokości 60 procent. To byłaby potężna kwota, tak naprawdę za nic! - uważa prezes klubu, Marek Zdrahal.
Inna sprawa to długi Odry. W ubiegłym tygodniu do Viktorii Żiżkov za 200 tysięcy złotych sprzedany został Mateusz Słodowy, ale tak kwota w całości musiała powędrować na konto Urzędu Skarbowego. W bardzo trudnej sytuacji są piłkarze. - Krzysztof Markowski powiedział mi wprost, że czeka na wypłatę siedem miesięcy. Zgłaszają się do nas wierzyciele, domagając się pieniędzy "od ręki" - przyznaje Karol Possinger z zarządu klubu.
Odra winna jest na przykład 30 tysięcy złotych restauracji, która wydawała dla piłkarzy obiady. Taką samą kwotę zażądał przedstawiciel firmy, który przygotowywała plakaty i bilety na mecze. Klub nie płacił też za mieszkania dla zawodników. Ten dług osiągnął już pułap 10 tysięcy, bo "na garnuszku" Odry pozostają Andrzej Rybski, Koba Szalamberidze, Rafał Figiel i Łukasz Białożyt. - W środę nakaz opuszczenia lokalu otrzymał Andrzej Rybski i dopiero gdy zapłaciliśmy pewną sumę z własnej kieszeni, piłkarz mógł zostać w tym miejscu - rozkłada ręce działacz.
Inna sprawa to długi Odry. W ubiegłym tygodniu do Viktorii Żiżkov za 200 tysięcy złotych sprzedany został Mateusz Słodowy, ale tak kwota w całości musiała powędrować na konto Urzędu Skarbowego. W bardzo trudnej sytuacji są piłkarze. - Krzysztof Markowski powiedział mi wprost, że czeka na wypłatę siedem miesięcy. Zgłaszają się do nas wierzyciele, domagając się pieniędzy "od ręki" - przyznaje Karol Possinger z zarządu klubu.
Odra winna jest na przykład 30 tysięcy złotych restauracji, która wydawała dla piłkarzy obiady. Taką samą kwotę zażądał przedstawiciel firmy, który przygotowywała plakaty i bilety na mecze. Klub nie płacił też za mieszkania dla zawodników. Ten dług osiągnął już pułap 10 tysięcy, bo "na garnuszku" Odry pozostają Andrzej Rybski, Koba Szalamberidze, Rafał Figiel i Łukasz Białożyt. - W środę nakaz opuszczenia lokalu otrzymał Andrzej Rybski i dopiero gdy zapłaciliśmy pewną sumę z własnej kieszeni, piłkarz mógł zostać w tym miejscu - rozkłada ręce działacz.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku