Ogromna szansa GKS-u Jastrzębie. Goście muszą grać juniorami!
29.10.2009
Trudno w to uwierzyć, ale piłkarze Jerzego Wyrobka w tym sezonie u siebie jeszcze nie wygrali! Jutro będą jednak mieli ku temu wymarzoną okazję, bo przyjdzie im zmierzyć się ze słaniającym się na nogach Pelikanem. - Gdy na początku rozgrywek miałem do grania 13 równorzędnych zawodników, szło nam dobrze. Teraz - w wyniku kartek i kontuzji - w pełni gotowa do występów na tym poziomie jest już tylko siódemka - przyznaje Piotr Stach, który będzie się musiał obyć bez Michała Gamli, Michała Łochowskiego i Krzysztofa Piosika. Z kolei Piotr Bryk dochodzi do siebie po problemach ze zdrowiem i na boisko wejdzie zapewne dopiero po przerwie.
Tym samym... - Zostaliśmy praktycznie bez napastników - nie kryje Stach. Konieczne stało się zatem poszukanie wsparcia w drugim zespole. - Na Śląsk przyjechało z nami kilku nastolatków. Część z nich musi dostać szansę gry, choć normalnych okolicznościach nie mieliby na to szans. Dlaczego? Powiem tylko tyle, że nasze rezerwy zajmują w IV lidze łódzkiej ostatnie miejsce - zauważa Stach. Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że Witold Wawrzyczek, Tomasz Copik czy Krzysztof Kukulski z młokosami z Łowicza mogą wygrać... samym doświadczeniem.
- Ale potencjałem też nas przewyższają. GKS nie jest żadną "czerwoną latarnią" II ligi. Owszem, zamykają tabelę, ale ta pozycja nie jest adekwatna do ich umiejętności. My natomiast plasujemy się niby w środku stawki, ale pikujemy w dół. Ostatnio zmierzamy na samo dno - dodaje Stach. Mimo wszystko, zapewnia, że goście w Jastrzębiu swojej bramki nie zamurują. A szkoleniowiec Pelikana to przecież ktoś, kto nie tak dawno na terenie jastrzębian już wygrał. W ostatniej kolejce minionego sezonu GKS Katowice - ze Stachem w roli drugiego trenera - uratował się przed barażami o utrzymanie w I lidze, zmuszając do ich rozgrywania gospodarzy.
Tym samym... - Zostaliśmy praktycznie bez napastników - nie kryje Stach. Konieczne stało się zatem poszukanie wsparcia w drugim zespole. - Na Śląsk przyjechało z nami kilku nastolatków. Część z nich musi dostać szansę gry, choć normalnych okolicznościach nie mieliby na to szans. Dlaczego? Powiem tylko tyle, że nasze rezerwy zajmują w IV lidze łódzkiej ostatnie miejsce - zauważa Stach. Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że Witold Wawrzyczek, Tomasz Copik czy Krzysztof Kukulski z młokosami z Łowicza mogą wygrać... samym doświadczeniem.
- Ale potencjałem też nas przewyższają. GKS nie jest żadną "czerwoną latarnią" II ligi. Owszem, zamykają tabelę, ale ta pozycja nie jest adekwatna do ich umiejętności. My natomiast plasujemy się niby w środku stawki, ale pikujemy w dół. Ostatnio zmierzamy na samo dno - dodaje Stach. Mimo wszystko, zapewnia, że goście w Jastrzębiu swojej bramki nie zamurują. A szkoleniowiec Pelikana to przecież ktoś, kto nie tak dawno na terenie jastrzębian już wygrał. W ostatniej kolejce minionego sezonu GKS Katowice - ze Stachem w roli drugiego trenera - uratował się przed barażami o utrzymanie w I lidze, zmuszając do ich rozgrywania gospodarzy.
Polecane
II liga