Odra - Zagłębie 1-0

28.01.2009
Jedyna bramka padła w kuriozalnych okolicznościach. Maciej Gostomski próbował złapać źle wybitą piłkę, lecz błędnie obliczył tor jej lotu. Formalności z metra dopełnił Słowak Jaroslav Machovec.
Składne akcje ze strzałami można policzyć na palcach jednej ręki. Temperatura odczuwalna dała się jednak piłkarzom we znaki. - Przyznam, że ziąb był taki, że nawet trudno było się skupić na grze. Czekamy już na tureckie słoneczko - uśmiechnął się Dariusz Dudek z Odry.

Wodzisławianie pokonali II-ligowca za sprawą wspomnianego błędu Gostomskiego. - Czekałem do końca na to, czy piłka mu wypadnie - przyznał Machovec. Nic dziwnego, że Zagłębie zakontraktowało drugiego bramkarza. - Ściągnęliśmy Adriana Masarczyka, bowiem mimo młodego wieku potrafi on ustabilizować formę. Jego rywalizacja z Maciejem powinna zespołowi wyjść na dobre - stwierdził Janusz Kudyba.

Szkoleniowiec sosnowiczan od pierwszej minuty posłał na boisko 17-letniego Mateusza Madeja. - To materiał na dobrego zawodnika. Wpadł mi w oko już na pierwszym treningu. Będzie rywalizował tej wiosny o miejsce na środku obrony - przyznaje Kudyba.

Jeśli chodzi o Odrę, to poza bramkową sytuacją, wart odnotowania był jeszcze soczysty strzał Gierczaka z dystansu. Wodecki spóźnił się o jedno tempo, aby zdążyć z dobitką. - Biegowo nie wyglądało to jednak źle. Oczekiwałem od zawodników tego, co zobaczyłem - ocenił Ryszard Wieczorek.

Zagłębie nie odstawało Odrze szczególnie w drugiej połowie, kiedy przejęło wręcz inicjatywę. - Niżej notowany przeciwnik podchodzi do takich spotkań z ambicją. My mecze na sztucznej murawie traktujemy jako te, które trzeba po prostu rozegrać  - tłumaczył Wieczorek.

- Na takich boiskach istotnie gra się inaczej. Piłka nie zawsze zachowuje się tak jak powinna, ale ważne, że w końcu wróciliśmy do rozgrywania meczów - dodał Sławomir Szary.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również