Odra W. - Cracovia 2-1. Horror w Wodzisławiu. Krakowianie w ósemkę

09.05.2009
Fani Odry doczekali się prawdziwego horroru. Cracovia kończyła mecz w... ósemkę, a ostatecznie trzy punkty zostały na Śląsku.
Kibice w Wodzisławiu zobaczyli bardzo ciekawe widowisko. Od pierwszych minut Odra ruszyła do ataków na bramkę Cabaja. Po dośrodkowaniu Małkowskiego z rzutu wolnego najwyżej w polu karnym wyskoczył Moskal i pewnym strzałem głową otworzył wynik spotkania.

Napastnik Odry mógł podwyższyć rezultat. Przeprowadził świetną akcję na prawej flance, wpadł z piłką w pole karne, ograł jednego z obrońców Cracovii, ale przegrał pojedynek z Cabajem. Wtedy do roboty wzięli się przyjezdni. Najpierw w boczną siatkę trafił Szeliga, a następnie po uderzeniu Pawlusińskiego z rzutu rożnego, Stachowiak dotknął piłkę i ta zatrzymała się na słupku.

Przed przerwą oba zespoły stworzyły sobie po jednej klarownej sytuacji. Najpierw strzał Małkowskiego ze stałego fragmentu gry z najwyższym trudem sparował Cabaj. Następnie z dobrej strony pokazał się Stachowiak cudem broniąc uderzenie Pawlusińskiego.

W drugiej połowie mecz się zaostrzył. Gdy drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną zobaczył Derbich wydawało się, że miejscowi spokojnie dowiozą zwycięstwo do końca. Tymczasem niesamowitą "bombą" z rzutu wolnego popisał się Pawlusiński i trafił prosto w okienko.

Po stracie gola odra szybko odzyskała prowadzenie za sprawą Małkowskiego, który strzałem w "krótki róg" pokonał Cabaja. Cracovia za wszelką cenę próbowała doprowadzić do remisu. Przy groźnej sytuacji Nowak ostrym wejściem staranował Stachowiaka. Zobaczył za to czerwoną kartkę. Lekarze Odry zasygnalizowali zmianę... ale trener Wieczorek wpuścił wcześniej już trzech piłkarzy i nie było takiej możliwości.

Ostatecznie Stachowiak z obandażowaną głową wrócił do bramki. Sędzia doliczył aż sześć minut. "Pasy" w podwójnym osłabieniu mogły wyrównać. Będący w znakomitej sytuacji Ślusarski pomylił się o kilka centymetrów. Następnie z boiska "wyleciał" jeszcze Karwan, a w ostatnich sekundach wodzisławianie mieli "setkę". Strzał Moskala obronił jednak Cabaj.[b]
[/b]
Pod szatniami

[b]Michał Karwan[/b] (obrońca Cracovii): Liczba kartek - w szczególności czerwonych - pokazuje jak byliśmy zdeterminowani, aby zdobyć w Wodzisławiu jakiś punkt. Grając w 10-tkę liczyliśmy, że uda nam się strzelić bramkę i zremisować. Padł jednak drugi gol dla Odry - kuriozum. Piłka po rykoszecie zmyliła Cabaja. Ogromny niefart. Byliśmy bardzo blisko tego jednego "oczka".

[b]Sławomir Szary[/b] (obrońca Odry): Czerwone kartki wynikały z rangi meczu. Po raz kolejny zdobywamy punkty w końcówce meczu. Coś nam uciekło, ale potrafiliśmy się odrodzić i zadać decydujący cios. Nasza forma idzie do góry.

[b]Marcin Cabaj [/b](bramkarz Odry): Przy golu na 2-1 nie miałem żadnych szans na interwencję. Piłka wtoczyła się do bramki idealnie przy słupku. Nie wiem, co się dzieje z nami na wyjazdach. Graliśmy nieźle, ale pechowo przegraliśmy.
[b]
Tomasz Moskal [/b](pomocnik Odry): W tym meczu było wszystko. Walka, czerwone kartki i ładne bramki. Nie mamy w zespole wielkich gwiazd, ale pokazaliśmy charakter.

Konferencja prasowa
[b]
Piotr Płatek [/b](trener Cracovii): W pierwszych 20 minutach Odra była zespołem lepszym. Później obraz gry uległ zmianie. W moim przekonaniu zasłużyliśmy tutaj przynajmniej na punkt. Niestety graliśmy kolejno w 11, 10, 9 i 8 przeciwko 12-13. Ci panowie, którzy sędziują nie powinni za to dostać pieniędzy.

[b]Ryszard Wieczorek[/b] (trener Odry): Wyszliśmy bardzo pozytywnie nastawieni do tego meczu. Spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie. Zarówno pod względem piłkarskim jak i taktycznym. Nie brakowało również emocji. Te trzy punkty bardzo przybliżyły nas do utrzymania. Cracovia pokazała, że jest dobrym i poukładanym zespołem. Brakuje im tylko wyników.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również