Odra stanęła nad krawędzią. Czego piłkarze oczekują od władz klubu?
30.11.2010
Sytuacja Odry Wodzisław sięgnęła pułapu, za którym jest już tylko totalna rozsypka. - Jednych wyrzucają z mieszkań, inni nie mają za co dojechać na trening... A przecież idą święta. Chcielibyśmy przeżyć je w normalnych warunkach - mówi Krzysztof Markowski, który - tak jak pozostali zawodnicy Odry - złożył wniosek o rozwiązanie kontraktu z winy klubu. Nie oznacza to jednak, że kolejnej szansy działaczom z Bogumińskiej już nie da.
- Każdy z nas chce być lojalny wobec klubu, dlatego dalej czekamy. Ale też ile można czekać? Kilka najbliższych dni da odpowiedź, co dalej z tym zespołem. Wiemy, w jak trudnych czasach żyjemy, dlatego nie oczekujemy od działaczy cudu. Powiem za siebie, chociaż myślę, że koledzy uważają podobnie: mam nadzieję usłyszeć od prezesów, że zobowiązują się spłacić zadłużenie wobec nas, jakie narosło od ich pojawienia się w Wodzisławiu. Nie chodzi więc o wszystkie zaległości, ale o ich część - tłumaczy Markowski.
Co, jeśli władze I-ligowca nie staną na wysokości zadania? Drużyna, która tak dzielnie radziła sobie w rundzie jesiennej, najpewniej przestanie istnieć...
- Każdy z nas chce być lojalny wobec klubu, dlatego dalej czekamy. Ale też ile można czekać? Kilka najbliższych dni da odpowiedź, co dalej z tym zespołem. Wiemy, w jak trudnych czasach żyjemy, dlatego nie oczekujemy od działaczy cudu. Powiem za siebie, chociaż myślę, że koledzy uważają podobnie: mam nadzieję usłyszeć od prezesów, że zobowiązują się spłacić zadłużenie wobec nas, jakie narosło od ich pojawienia się w Wodzisławiu. Nie chodzi więc o wszystkie zaległości, ale o ich część - tłumaczy Markowski.
Co, jeśli władze I-ligowca nie staną na wysokości zadania? Drużyna, która tak dzielnie radziła sobie w rundzie jesiennej, najpewniej przestanie istnieć...
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku