Odra - Ruch 0-2. "Niebiescy" o klasę lepsi od rywala

18.07.2009
Drużyna z Wodzisławia Śląskiego nie wykorzystała kolejnego rzutu karnego. Uczyć graczy Odry, jak ten element wykonywać, może Martin Fabusz z Ruchu. Chorzowianie zasłużyli na wygraną.
- Zależało mi, aby z Odrą wypaść dobrze i wygrać, bo mieliśmy w pamięci dwa nie najlepsze sparingi z Podbeskidziem i Jagiellonią - podkreślał Waldemar Fornalik. Zawodnicy Ruchu spełnili oczekiwania swojego szkoleniowca. Byli zespołem mądrzej grającym od Odry. Dłużej utrzymywali się przy piłce, a przy konstruowaniu akcji było widać jakąś myśl. Ich pierwszej dogodnej sytuacji nie wykorzystał Janoszka, myląc się w sytuacji sam na sam.

Odra mogła, a nawet powinna wyjść na prowadzenie, bo na początku spotkania stworzyła sobie dwie okazje. Najpierw piłka po lobie Matuleviciusa została wybita z linii bramkowej, a potem sędzia podyktował rzut karny za zagranie piłki ręką przez gracza Ruchu, ustawionego w murze. - Ten mecz mógł się potoczyć zupełnie inaczej - kręcił głową Krzysztof Markowski, pechowy egzekutor. Jego kosztem bohaterem został Pilarz, maksymalnie wyciągnięty przy tej interwencji.

Jak strzelać "jedenastki" pokazał rywalom Fabusz. Wcześniej arbiter wskazał na wapno pod drugą bramką po ogromnym zamieszaniu w polu bramkowym Odry. Architektem całej akcji chorzowian był Nykiel, który ładnym dryblingiem zwiódł kilku rywali i uruchomił partnerów.

Wynik podwyższył w efektowny sposób Artur Sobiech. Asystę zapisał na swoim koncie... jeden ze źle interweniujących obrońców wodzisławian. - To była sytuacyjna piłka. Musiałem się do niej odpowiednio złożyć. Po strzale odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Każdy gol i każde zwycięstwo cieszą. Niemniej najwyższa forma jeszcze przed nami - zaznaczył młody napastnik.

- My nie mamy powodów do zadowolenia. Porażka dwiema bramkami to sygnał, że jeszcze trzeba co nieco naprawić - wskazał Bartłomiej Chwalibogowski, który ma w Wodzisławiu Śląskim zastąpić Macieja Małkowskiego. Ryszard Wieczorek ma jeszcze nad czym pracować. - Dwa tygodnie to sporo czasu. Obraz w tym meczu był zamazany, bo dopiero co zakończyliśmy przygotowania motoryczne, ale nie zwalnia nas to z tego, aby pewne elementy wykonywać lepiej. Po raz kolejny nie wykorzystaliśmy rzutu karnego - kręcił głową trener Odry.

Waldemar Fornalik, ubrany już w odzież firmy Lotto, był tymczasem zadowolony. - Wiem, że wszystko zweryfikuje liga, ale wolę wygrywać w sparingach niż przegrywać. Cieszy też, że stworzyliśmy sobie sporo sytuacji - zakończył. Nie skorzystał on w tym meczu z Rafała Grodzickiego (lekka kontuzja) i Macieja Scherfchena (trening indywidualny).
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również