Odra - Polonia 2-1. Strzał rozpaczy dał dramatyczną wygraną!
24.04.2010
A było już fatalnie! Na osiem minut przed przerwą Marcin Brosz ściągnął z boiska Mauro Cantoro, bo Polonia prowadziła 1-0 i pachniało drugą bramką stołecznego zespołu. Argentyńczyk wściekły pomaszerował do szatni. Odra "rozkleiła się" za sprawą pomyłki Marcina Dymkowskiego, który przyjmując piłkę od partnera pośliznął się i stracił ją na rzecz Daniela Gołębiewskiego. 22-letni napastnik skrzętnie z tego skorzystał i precyzyjnym uderzeniem pokonał Arkadiusza Onyszkę. Minęło niewiele czasu, a wyborną szansę miał Marcelo Sarvas. Po akcji bardzo aktywnego Adriana Mierzejewskiego trafił jednak w słupek.
- Mieliśmy problemy na samym początku, ale potem błąd rywali sprawił, że objęliśmy prowadzenie i gra zaczęła się nam układać - cieszył się w przerwie Tomasz Brzyski z Polonii, który egzekwowanymi przez siebie stałymi fragmentami sprawiał sporo problemów Onyszce.
Odra po raz pierwszy do siatki Polonii trafiła w końcówce pierwszej połowy. Arbiter liniowy dopatrzył się jednak pozycji spalonej Piotra Piechniaka, który dogrywał do Koby Szalamberidze. I o ile tutaj sędziowie mieli rację, to o tyle na początku drugiej odsłony po akcji tej dwójki rozjemcy niesłusznie zabrali bramkę Odrze. Wodzisławianie wcale się tym jednak nie zrażali. Nacierali, nacierali i wreszcie Piechniak po strzale głową doprowadził do wyrównania.
Potem groźne strzały oddali jeszcze Szalamberidze, który wniósł sporo ożywienia, a także Łukasz Trałka pod drugą bramką. Na medal spisał się Onyszko. I kiedy wydawało się, że padnie remis, bo kończył się doliczany czas gry, to na strzał z dystansu zdecydował się Filip Luksik. Piłka do bramki by nie wpadła, gdyby nie odbiła się rykoszetem od Marcina Chmiesta. To kompletnie zaskoczyło Sebastiana Przyrowskiego! Był to zarazem pierwszym gol Chmiesta w ekstraklasie od 2006 roku! Zobacz >
- W ostatnim naszym spotkaniu w Chorzowie też działy się dziwne rzeczy. Tam przegraliśmy wygrany mecz, a dziś zwyciężyliśmy w przegranym - przyznał Marcin Malinowski z Odry. Radość w Wodzisławiu Śląskim była ogromna. - Bo to mega ważne zwycięstwo - podkreślił Piotr Piechniak.
- Mieliśmy problemy na samym początku, ale potem błąd rywali sprawił, że objęliśmy prowadzenie i gra zaczęła się nam układać - cieszył się w przerwie Tomasz Brzyski z Polonii, który egzekwowanymi przez siebie stałymi fragmentami sprawiał sporo problemów Onyszce.
Odra po raz pierwszy do siatki Polonii trafiła w końcówce pierwszej połowy. Arbiter liniowy dopatrzył się jednak pozycji spalonej Piotra Piechniaka, który dogrywał do Koby Szalamberidze. I o ile tutaj sędziowie mieli rację, to o tyle na początku drugiej odsłony po akcji tej dwójki rozjemcy niesłusznie zabrali bramkę Odrze. Wodzisławianie wcale się tym jednak nie zrażali. Nacierali, nacierali i wreszcie Piechniak po strzale głową doprowadził do wyrównania.
Potem groźne strzały oddali jeszcze Szalamberidze, który wniósł sporo ożywienia, a także Łukasz Trałka pod drugą bramką. Na medal spisał się Onyszko. I kiedy wydawało się, że padnie remis, bo kończył się doliczany czas gry, to na strzał z dystansu zdecydował się Filip Luksik. Piłka do bramki by nie wpadła, gdyby nie odbiła się rykoszetem od Marcina Chmiesta. To kompletnie zaskoczyło Sebastiana Przyrowskiego! Był to zarazem pierwszym gol Chmiesta w ekstraklasie od 2006 roku! Zobacz >
- W ostatnim naszym spotkaniu w Chorzowie też działy się dziwne rzeczy. Tam przegraliśmy wygrany mecz, a dziś zwyciężyliśmy w przegranym - przyznał Marcin Malinowski z Odry. Radość w Wodzisławiu Śląskim była ogromna. - Bo to mega ważne zwycięstwo - podkreślił Piotr Piechniak.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów