Odra Opole może zniknąć z piłkarskiej mapy Polski?!

22.05.2009
Dwa miliony złotych długu, brak wsparcia miasta i perspektyw na przyszłość, tak wygląda sytuacja Odry. Najpewniej klub ogłosi lada chwila upadłość. Być może powołany do życia zostanie nowy twór.
Odra przy obecnym zadłużeniu nie ma szans na licencję w I lidze, a nawet o jedną klasę rozgrywkową niżej. Sytuacja jest patowa. - Nie ma możliwości spłaty długów klubu z budżetu miasta. Przede wszystkim dlatego, że nie znamy ich realnej wysokości i niestety chyba nikt nie potrafi jej podać. Jest zagrożenie, że gdybyśmy zaczęli dług spłacać, zgłosi się grupa wierzycieli dotychczas się nie ujawniających - podkreśla Arkadiusz Karbowiak, wiceprezydent Opola.

Odra umiera. - Już straciłem nadzieję na jej uratowanie. Pieniędzy nie ma, a dług rośnie. Nie da się nic zrobić - przyznaje dyrektor Odry Leszek Wróblewski. Jeśli zapadnie decyzja o ogłoszeniu upadłości, do klubu wejdzie syndyk. Swoją wartość nadal ma herb i nazwa. Do majątku należy osławiona już działka w Zakrzowie. Raczej nie ma co liczyć, aby długi spłacono za sprawą sprzedaży piłkarzy, bowiem większości z nich kończą się kontrakty, a pozostali mogą złożyć wnioski do PZPN o rozwiązanie umów z winy klubu.

- Wiadomo jaka jest sytuacja. Dlatego chcemy w ostatnich meczach sezonu pokazać się z jak najlepszej strony, a latem szukać sobie nowych pracodawców - nie ukrywa Marcin Rogowski.

Jest podobno grupa ludzi, która chce reaktywować klub, zakładając nowy twór, który miałby wystartować od IV ligi. - Coś o tym słyszałem. Należy spojrzeć na Pogoń Szczecin i GKS Katowice. Wyciągnąć wnioski i podążać tą samą drogą. To chyba jedyne wyjście - ocenia Marek Tracz, były kapitan Odry.
źródło: SportSlaski.pl / Nowa Trybuna Opolska

Przeczytaj również