Odra nie szczędzi pieniędzy, aby uratować się przed spadkiem

19.01.2010
Klub z Bogumińskiej może zostać królem polowania podczas zimowego okienka transferowego. - Być może będą kolejne głośne wzmocnienia - zapowiada Dariusz Kozielski. Kogo ma na myśli?
 - Do tej pory mówiło się, że tylko dużo gadamy i nic nie robimy. W tym tygodniu udowodniliśmy, że tak nie jest - mówi Dariusz Kozielski, członek zarządu odpowiedzialny w Odrze za transfery. Klub z Bogumińskiej w ostatnich dniach zatrudnił Arkadiusza Onyszkę i Mauro Cantoro.

Okazuje się, że to jeszcze nie koniec zaskakujących ruchów transferowych Odry. - Być może będą kolejne głośne wzmocnienia - zapowiada Kozielski. - We wtorek na obozie w Kleszczowie ma się pojawić Nigeryjczyk Ikechukwu Kalu, a później być może dołączy jeszcze do zespołu Brasilia - dodaje. Ten pierwszy jest 26-letnim napastnikiem, który ma za sobą występy w Serie A. Drugi znany jest z gry w krakowskiej Wiśle, a ostatnio występował w koreańskim klubie.

Jest również szansa, że trener Marcin Brosz będzie miał wiosną do dyspozycji Mariusza Kukiełkę. 34-letni zawodnik rozwiązał ostatnio swój kontrakt z AO Xanthi. - Jeśli się dogadamy, to zapraszamy go do nas na obóz - mówi Kozielski.

Jak widać działacze znad czeskiej granicy nie zamierzają oszczędzać i stawiają wszystko na jedną kartę. - Mogą stracić sponsorów i wpływy z Canal+. Dlatego Odra idzie "na maksa". Wie, że jeśli spadnie, to potem trudno będzie jej awansować z powrotem. Dobrze, że szukają doświadczonych zawodników - uważa były napastnik reprezentacji Polski, Radosław Gilewicz.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również