Odra ma swojego "Kakę"

28.01.2009
Międzynarodowo robi się w Wodzisławiu Śląskim. Zawodnikami Odry zostali tej zimy Czech, Litwin i Słowak. Jest wśród nich... "Kaka". - Mówią, że jestem podobny - uśmiecha się Jaroslav Machovec.
Słowak , o którym mowa, strzelił w środę swoją pierwszą bramkę w barwach Odry. Padło na Zagłębie Sosnowiec, do którego Machovec był kiedyś przymierzany. Najpierw na testy trafił jednak do Chorzowa, gdzie trenerem był jego rodak, Duszan Radolsky. Strzelił gola w test-meczu z Polonią Bytom. Umowy mimo to nie podpisał. - Nie wyszło z Ruchem, zaś Zagłębie gra tylko w II lidze... - 23-letni gracz tłumaczy motywy, z powodu których nie trafił na Stadion Ludowy. - Podpisanie kontraktu z Odrą traktuję jako wielkie wyzwanie, impuls w karierze - dodaje Machovec.

[url=http://www.sportslaski.pl/Odra-Zaglebie-1-0,sport-slaski,4892,info.html][b]Przeczytaj relację ze sparingu Odra Wodzisław - Zagłębie Sosnowiec 1-0 >[/b][/url]

- To młody chłopak. Potrzeba mu trochę czasu, aby się w pełni zaaklimatyzował - uważa Daniel Rygel. Czech wziął w opiekę nie tylko Słowaka, ale także rodaka Jana Grubera i Litwina Deividasa Matuleviciusa. - Staramy się uczyć ich języka polskiego. Mnie nauka zajęła jakiś rok - ocenia Rygel.

Etat tłumacza można też swobodnie powierzyć Sławomirowi Szaremu. - Rozumiem czeski równie dobrze jak polski. Nie mam z nim problemów - zdradza boczny obrońca. Skąd ta zdolność? - Moja ciotka mieszka na stałe w Pradze. Często u niej bywałem. Dzięki temu swobodnie dogaduję się z Czechami i Słowakami - odpowiada "Szarik". Jedynie bariera językowa z Matuleviciusem jest większa. - Ale to bardzo wesoły chłopak, a w Wodzisławiu Śląskim jest taka atmosfera, że łatwo się zaaklimatyzować - dodaje Szary.

- Nie ma problemu z komunikacją. Piłka nożna to międzynarodowy język. Proszę spojrzeć na to ilu graczy różnych narodowości gra w Wiśle Kraków, czy Legii Warszawa. O zagranicznych drużynach nie wspomnę - wskazuje trener Odry, Ryszard Wieczorek.

To najpewniej koniec transferów Odry. - Musiałby się trafić jakiś Ronaldinho - śmieje się Władysław Kowalik, dyrektor sportowy, pozostając w temacie cudzoziemców.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również