Odra - Łęczna 2-1. Nie można się nudzić w Wodzisławiu Śląskim

13.08.2010
Ładną bramkę z rzutu wolnego strzelił Błażej Radler. Podwyższył wynik Dawid Hanzel, co uśpiło nieco czujność zespołu Leszka Ojrzyńskiego. Na szczęście rywali było stać tylko na jednego gola.
Radler przypomina się kibicom na Górnym Śląsku. Kiedyś imponował skutecznością w Górniku Zabrze. Teraz strzelił drugiego gola z rzędu w barwach Odry. Z rzutów wolnych przymierzył kilka razy. Po jednej z prób, bramkarz Górnika Łęczna skapitulował. Radler uderzył ładnie, technicznie. Podobnie jak w Poznaniu z Wartą. Potem, już w drugiej połowie, próbował podwyższyć strzałem głową.

Chybił celu również Odunka. Ciemnoskóry zawodnik w końcu opuścił boisko, a pojawił się na nim Hanzel. Leszek Ojrzyński miał nosa, bo upłynęło ledwie kilkadziesiąt sekund i ten młody zawodnik podwyższył rezultat. Asystę zapisał na swoim koncie Szałek.

Nikt nie sądził w tym momencie, że w Wodzisławiu Śląskim zrobi się jeszcze nerwowo. Tymczasem Górnik rzucił się do ataku i w końcu w 90 minucie zdobył kontaktową bramkę za sprawą Miloseskiego. Sędzia doliczył aż cztery minuty, więc kibice Odry nerwowo oczekiwali na końcowy gwizdek arbitra.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również