Odra - Lech 0-0. Nie ma mocnych na ekipę Marcina Brosza!
28.03.2010
- To był najtrudniejszy mecz w tej rundzie - ocenił Sławomir Peszko z Lecha, bo drużyna z Poznania nie potrafiła znaleźć sposobu na rozmontowanie obrony Odry. To właśnie skrzydłowy oddał pierwszy bardzo groźny strzał. Peszko trafił w poprzeczkę, piłka odbiła się przed linią bramkową i wyszła w pole. Myli się ten, kto myśli, że wodzisławianie tylko "murowali" dostęp do bramki. Przed opisanym uderzeniem Peszki, jeszcze lepszą szansę miał Daniel Bueno. Stojąc kilka metrów od bramki nie potrafił jednak pokonać Jasmina Buricia. Trafił wprost w bramkarza gości.
Potem Bueno jeszcze w kilku sytuacjach powinien się był zachować lepiej. Na pochwałę zasługują za to jego koledzy defensywy i pomocy, bo nie pozwolili oni na zbyt wiele Lechowi. Dlatego faworyt zagrażał niemal tylko za sprawą strzałów z dystansu. Semir Stilić próbował kilka razy, lecz był tego dnia mocno nieskuteczny. Mało widoczny tym razem był Siergiej Kriwiec. Kiedy już obrona Odry na moment się "rozszczelniła" do akcji wkraczał Onyszko.
Charyzmatyczny bramkarz bohaterem nie został, bo to miano wywalczył sobie po przerwie Aleksander Kwiek. Pomocnik ten pierwszy raz tej wiosny wybiegł w pierwszym składzie i od razu spisał się na medal. Peszko otrzymał idealne podanie, minął już Onyszkę i miał przed sobą pustą bramkę. Kwiek przebiegł jednak 60 metrów i zdążył wrócić, aby wybić piłkę. - Widziałem, że Sławek w pełnym biegu wchodzi w pole karne. Kontrolowałem go cały czas i dobrze, że znalazłem się w tym miejscu - wzruszył ramionami Kwiek. Chwilę później Onyszko obronił jeszcze strzał Tomasza Bandrowskiego i to było tyle, co pokazał Lech.
- Zabrakło Roberta Lewandowskiego - odpowiedział Peszko na pytanie, czego zabrakło, aby pokonać Odrę. A gospodarze? Zrównali się punktami z Polonią Warszawa i Piastem Gliwice. - Cieszymy się, że jesteśmy nadal niepokonaną drużyną w tym roku. Remis uważam za sprawiedliwy - ocenił Kwiek.
Dobra gra Odry pod wodzą Marcina Brosza została doceniona przez kibiców, którzy pierwszy raz od dawna tak szczelnie wypełnili obiekt przy Bogumińskiej.
Potem Bueno jeszcze w kilku sytuacjach powinien się był zachować lepiej. Na pochwałę zasługują za to jego koledzy defensywy i pomocy, bo nie pozwolili oni na zbyt wiele Lechowi. Dlatego faworyt zagrażał niemal tylko za sprawą strzałów z dystansu. Semir Stilić próbował kilka razy, lecz był tego dnia mocno nieskuteczny. Mało widoczny tym razem był Siergiej Kriwiec. Kiedy już obrona Odry na moment się "rozszczelniła" do akcji wkraczał Onyszko.
Charyzmatyczny bramkarz bohaterem nie został, bo to miano wywalczył sobie po przerwie Aleksander Kwiek. Pomocnik ten pierwszy raz tej wiosny wybiegł w pierwszym składzie i od razu spisał się na medal. Peszko otrzymał idealne podanie, minął już Onyszkę i miał przed sobą pustą bramkę. Kwiek przebiegł jednak 60 metrów i zdążył wrócić, aby wybić piłkę. - Widziałem, że Sławek w pełnym biegu wchodzi w pole karne. Kontrolowałem go cały czas i dobrze, że znalazłem się w tym miejscu - wzruszył ramionami Kwiek. Chwilę później Onyszko obronił jeszcze strzał Tomasza Bandrowskiego i to było tyle, co pokazał Lech.
- Zabrakło Roberta Lewandowskiego - odpowiedział Peszko na pytanie, czego zabrakło, aby pokonać Odrę. A gospodarze? Zrównali się punktami z Polonią Warszawa i Piastem Gliwice. - Cieszymy się, że jesteśmy nadal niepokonaną drużyną w tym roku. Remis uważam za sprawiedliwy - ocenił Kwiek.
Dobra gra Odry pod wodzą Marcina Brosza została doceniona przez kibiców, którzy pierwszy raz od dawna tak szczelnie wypełnili obiekt przy Bogumińskiej.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów