Odra - Korona 0-2. "Wodzisławski piach"

11.09.2009
- Nie można grać dobrze przez 10 minut, a później piach. Trudno to wszystko wytłumaczyć - powiedział po porażce Odry z Koroną Kielce pomocnik wodzisławian, Marcin Malinowski.
Podopieczni Ryszarda Wieczorka w kiepskim stylu przegrali na własnym terenie z Koroną. Pierwsze minuty jednak nie wskazywały, że wodzisławianie zejdą z boiska jako pokonani. Aktywny był zwłaszcza Radzinevicius. Najpierw piłka po jego uderzeniu głową o centymetry minęła słupek. Następnie Litwin w ładnym stylu ograł dwóch rywali, wpadł w pole karne, ale znów chybił celu.

Później fatalny błąd popełnił Stachowiak. Golkiper Odry interweniował poza polem karnym, jednak źle obliczył lot piłki, która skozłowała i... przeleciała mu nad głową. Gospodarze nie stracili bramki tylko dzięki rozpaczliwej interwencji debiutującego Moledo. Kielczanie zwietrzyli swoja szansę. Potężny strzał Ediego był jeszcze minimalnie niecelny. Po chwili jednak kapitalne podanie Wilka wykorzystał Sobolewski. Zawodnik gości wygrał pojedynek ze Stachowiakiem. - Korona zrobiła jedną ładną akcję i objęła prowadzenie. Zemściły się niewykorzystane sytuacje z początkowych minut - ocenił oglądający spotkanie Andrzej Szarmach.

Najlepszą okazję do wyrównania miał po godzinie gry Bueno. Napastnik Odry nie zdołał jednak pokonać Cierzniaka w sytuacji sam na sam. Wodzisławianie grali bardzo schematycznie i nie byli już w stanie poważniej zagrozić bramce gości. - Dobrze zagęścili środek pola i trudno było nam się przebić - powiedział pomocnik gospodarzy, Jacek Kuranty.

Gwoździem do trumny słabo grającej Odry była utrata drugiego gola. Kokosza tak nieudolnie zagrał piłkę głową do własnego bramkarza, że przejął ją Edson i dopełnił formalności. - Do niego lepiej nie podawać. Z nim zamiast w piłkę można pograć w warcaby - złościł się na defensora jeden z sympatyków wodzisławian. Kwadrans przed końcem Kokoszka doznał groźnie wyglądającej kontuzji i został odwieziony karetką do szpitala.

Zwycięstwo przyjezdnych mogło być jeszcze wyższe. Stachowiak jednak w dobrym stylu obronił strzał Edsona, a dobitka Ediego była niecelna. - Musieliśmy się odsłonić, ale niewiele z tego wynikało. Wielka szkoda, że przegrywamy po głupio straconych bramkach - wściekał się pomocnik Odry, Bartłomiej Chwalibogowski.

Pod szatniami

Marcin Malinowski (pomocnik Odry): Przypominają się stare grzechy. Nie wykorzystujemy dogodnych sytuacji i tracimy gola. Obie bramki padły po błędach, które nie powinny nam się przytrafić. Korona spisała się o niebo lepiej niż we wcześniejszych spotkaniach. Gra się jednak tak, jak przeciwnik pozwala.

Dariusz Łatka (pomocnik Korony): To nie był łatwy mecz. Odra miała sytuacje, ale ich nie wykorzystała. My natomiast skorzystaliśmy z ich błędów. Przyjechaliśmy po minimum punkt, a trzy, to dla nas pełnia szczęścia.

Jacek Kuranty (pomocnik Odry): Korona po zdobyciu gola się cofnęła i trudno było nam sforsować jej defensywę. Nie mieliśmy miejsca na boisku. Próbowaliśmy grać bokami, ale nie bardzo to wychodziło.

Aleksandar Vuković (pomocnik Korony): Tutaj niejeden dobry zespół stracił punkty. Nam udało się wygrać, gdyż wykorzystaliśmy swoje okazje. Na pewno stać nas na zdecydowanie lepszą grę w kolejnych spotkaniach.

Konferencja prasowa

Marek Motyka (trener Korony): Ważna była pierwsza bramka. W przerwie powiedziałem zawodnikom, aby zagrali konsekwentnie z tyłu. Nie mogliśmy się jednak całkowicie cofnąć. Po drugim golu graliśmy już spokojniej. Nie był to ładny mecz, ale najważniejsze jest zwycięstwo.

Ryszard Wieczorek (trener Odry): Jestem trochę zaskoczony postawą mojego zespołu. Nic nie wskazywało, że będziemy grać aż tak źle. Nie potrafiliśmy wymienić kilku podań. Psuliśmy bardzo proste piłki. Waliliśmy głową w mur, a na dodatek sprezentowaliśmy drugiego gola. Zespół Korony był tego dnia lepszy.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również