Odra - Arka 2-1. Wodzisławianie trafili w nią! Arka tonie...

01.05.2010
Niezwykle ważne trzy punkty Odry! Marcin Dymkowski mało co nie sprokurował bramki dla Arki, ale w drugiej połowie w pełni się zrehabilitował, trafiając do siatki gdynian.
Piłkarze obu drużyn znali już wynik z Gdańska i wiedzieli, że tylko zwycięstwo pozwala im nadal marzyć o utrzymaniu w ekstraklasie. Ta wiadomość jednak nie sparaliżowała aktorów widowiska. Pierwszy szczęścia spróbował Marcin Chmiest. Piłka po jego uderzeniu głową trafiła wprost w ręce Norberta Witkowskiego. Kolejna próba to uderzenie Joela Tshibamby. Napastnik Arki znalazł się w dogodnej sytuacji po tym, jak zbyt lekko zagrywał piłkę Marcin Dymkowski. Na szczęście dla defensora Odry, Arkadiusz Onyszko wykazał się refleksem i powstrzymał obywatela Demokratycznej Republiki Kongo.

Po pierwszym ostrzeżeniu dla Odry przyszło także i następne. Tym razem w ostatniej chwili Marcin Malinowski powstrzymał wślizgiem Marcina Budzińskiego i w Wodzisławiu kibice nadal nie uświadczyli bramek. Aż do momentu, gdy zagraną z głębi pola futbolówkę próbował opanować Aleksander Kwiek. Zrobił to jednak tak nieporadnie, że ta mu odskoczyła. Dopadł do niej Piotr Piechniak i fenomenalnym uderzeniem z ponad 20 metrów pokonał golkipera gości. - Podobnie udało mi się trafić również na rozgrzewce, dlatego nie wahałem się zbyt długo, czy strzelać - uśmiechał się autor trafienia. Ten gol spowodował, że podopieczni Marcina Brosza zupełnie się cofnęli i oddali inicjatywę gdynianom.

Ci tylko na to czekali i od początku drugiej połowy trwał spory napór na bramkę Onyszki. Najpierw Tshibamba trafił z pięciu metrów w poprzeczkę, a po chwili do jego dośrodkowania nie zdążył wprowadzony po przerwie Marcin Burkhardt. Kolejna akcja przyniosła już wyrównujące trafienie. Piłkę otrzymał - będąc na pozycji spalonej - Bartosz Ława i mając przed sobą tylko golkipera Odry bez problemów umieścił ją w siatce. - Nie wiem skąd tyle nerwowości w naszych poczynaniach, skoro to my mieliśmy korzystny rezultat - kręcił głową Robert Kłos, boczny obrońca wodzisławian.

Arka wcale nie zamierzała na tym poprzestać i atakowała dalej. Bramkę zdobyła jednak Odra. Po rzucie rożnym wykonywam przez Brasilię do siatki trafił Dymkowski, tym samym odkupując winy za błąd z pierwszej części spotkania. - Nie da się grać na wysokich obrotach przez cały mecz, ale najważniejsze jest to, że to zainkasowaliśmy komplet punktów i nadal liczymy się w walce o ekstraklasę - z zadowoleniem podkreślił Piechniak.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również