Odnaleziona zguba Ruchu już trenuje

13.10.2014
Od momentu kiedy drużynę „Niebieskich” przejął ponownie Waldemar Fornalik nie miał on jeszcze możliwości przyjrzenia się w akcji jednemu ze swoich nowych podopiecznych. Przyczyną takiego, a nie innego, stanu rzeczy nie była jednak kontuzja zawodnika lecz jego nieobecność... nieusprawiedliwiona.
Łukasz Laskowski/pressfocus.pl
Nieco szczegółów: Jednym z nabytków Ruchu, jeszcze podczas letniej przerwy w rozgrywkach, był bośniacki defensor – Senad Karahmet. Wówczas wydawało się, że mający doświadczenie z gier w beligijskim KV Mechelen, piłkarz może śmiało rywalizować o miejsce w wyjściowym składzie z Rołandem Gigołajewem. Zwłaszcza wobec prawdopodobnego wtedy odejścia z klubu Daniela Dziwniela.

„Dziwny” jednak w Chorzowie został, a Bośniak zupełnie nie znalazł uznania w oczach trenera Jana Kociana. Przegrał rywalizację o pozycję na lewej obronie także z rezerwowym Rosjaninem i mimo, że cały czas był w pełni zdrów, grywał jedynie w trzecioligowych rezerwach.

Szansą dla 22-latka, z belgijskim paszportem, mogła być naturalnie zmiana szkoleniowca pierwszego zespołu. I właśnie wtedy Karahmet wyjechał do swojej ojczyzny na rodzinne wesele. Słowacki trener „Niebieskich” zwolnił piłkarza z zajęć do minionej środy włącznie. Tymczasem od tamtej pory jakikolwiek słuch po bośniackim graczu zaginął.

Dzisiaj lewy defensor chorzowian pojawił się w końcu w klubie i wziął udział w treningu pod okiem Waldemara Fornalika. Czy w tej sytuacji ma szansę na to aby wskoczyć do meczowej osiemnastki na Cracovię? Na pewno jego start jest, wobec zaistniałych realiów, mocno utrudniony.
Jakoś nas jednak do końca nie dziwi taka postawa piłkarza z, bądź co bądź, bałkańską duszą.
źródło: własne/niebiescy.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również