Odejścia z Opola
12.02.2009
W czwartek doszło do spotkania piłkarzy Odry Opole z klubowymi działaczami. - Decydujących rozmów nie było, bo takowych być nie mogło. Sytuacja jest trudna, a ja nie złożę już deklaracji, że tego, czy innego dnia będą pieniądze. Jesteśmy uzależnieni od innych i musimy czekać - tłumaczy prezes, Andrzej Dusiński.
Dłużej czekać nie zamierzają już piłkarze, którzy nie wyszli dziś na trening. Wcześniej odbyli rozmowę ze sztabem szkoleniowym. - Prezes powiedział im, że mają wolną rękę. Normalne zajęcia się nie odbyły. Zawodnicy trenowali indywidualnie. Każdy we własnym zakresie - opowiada trener, Piotr Rzepka. Szkoleniowiec Odry jest załamany. - Oczywiście namawiałem ich, aby wyszli na trening. Zdawałem sobie jednak sprawę, że ich wytrzymałość przekroczyła wszelkie możliwe granice. Miałem w tym tygodniu dużo wiary, że wreszcie zawodnicy otrzymają pieniądze. Mówiło się o wtorku lub środzie. Teraz nadzieja legła w gruzach - smuci się Rzepka.
Już jutro część zawodników ma rozwiązać z klubem kontrakty za porozumieniem stron. - Po raz kolejny usłyszeliśmy, że pieniędzy dziś nie będzie, a jeśli będą, to nie wiadomo kiedy. Prezes nie podał nam żadnego terminu - tłumaczy pomocnik, Marcel Surowiak. - W takich warunkach nie ma sensu pracować. Każdy piłkarz ma rodzinę i potrzeby, na które musi mieć pieniądze. Ja w piątek rozwiązuję umowę - deklaruje.
Surowiak najprawdopodobniej przeniesie się do Kluczborka. - Część kolegów też rozwiązuje kontrakty. Tej drużyny z jesieni już na pewno nie będzie. Chcemy to jednak zrobić za porozumieniem stron, aby nie utrudniać Odrze sytuacji. W piątek mój menedżer ustali sposób spłaty zadłużenia klubu wobec mnie. Wiele Odrze zawdzięczam, dlatego chcę rozwiązać sprawę w sposób pokojowy - zapewnia Surowiak.
Odejścia z klubu nie wyklucza także trener. - W każdej chwili może mnie tu nie być - mówi Piotr Rzepka. - W momencie, gdy nie będę już widział jakiejkolwiek szansy na normalną pracę, to poproszę o rozwiązanie kontraktu. Czy już teraz? Nie wiem. Po raz pierwszy w życiu jestem w takiej sytuacji. Nie wiem jak zareaguję na to wszystko jutro. Nie da się pracować, gdy na treningu ma się trzech piłkarzy - kończy szkoleniowiec.
Dłużej czekać nie zamierzają już piłkarze, którzy nie wyszli dziś na trening. Wcześniej odbyli rozmowę ze sztabem szkoleniowym. - Prezes powiedział im, że mają wolną rękę. Normalne zajęcia się nie odbyły. Zawodnicy trenowali indywidualnie. Każdy we własnym zakresie - opowiada trener, Piotr Rzepka. Szkoleniowiec Odry jest załamany. - Oczywiście namawiałem ich, aby wyszli na trening. Zdawałem sobie jednak sprawę, że ich wytrzymałość przekroczyła wszelkie możliwe granice. Miałem w tym tygodniu dużo wiary, że wreszcie zawodnicy otrzymają pieniądze. Mówiło się o wtorku lub środzie. Teraz nadzieja legła w gruzach - smuci się Rzepka.
Już jutro część zawodników ma rozwiązać z klubem kontrakty za porozumieniem stron. - Po raz kolejny usłyszeliśmy, że pieniędzy dziś nie będzie, a jeśli będą, to nie wiadomo kiedy. Prezes nie podał nam żadnego terminu - tłumaczy pomocnik, Marcel Surowiak. - W takich warunkach nie ma sensu pracować. Każdy piłkarz ma rodzinę i potrzeby, na które musi mieć pieniądze. Ja w piątek rozwiązuję umowę - deklaruje.
Surowiak najprawdopodobniej przeniesie się do Kluczborka. - Część kolegów też rozwiązuje kontrakty. Tej drużyny z jesieni już na pewno nie będzie. Chcemy to jednak zrobić za porozumieniem stron, aby nie utrudniać Odrze sytuacji. W piątek mój menedżer ustali sposób spłaty zadłużenia klubu wobec mnie. Wiele Odrze zawdzięczam, dlatego chcę rozwiązać sprawę w sposób pokojowy - zapewnia Surowiak.
Odejścia z klubu nie wyklucza także trener. - W każdej chwili może mnie tu nie być - mówi Piotr Rzepka. - W momencie, gdy nie będę już widział jakiejkolwiek szansy na normalną pracę, to poproszę o rozwiązanie kontraktu. Czy już teraz? Nie wiem. Po raz pierwszy w życiu jestem w takiej sytuacji. Nie wiem jak zareaguję na to wszystko jutro. Nie da się pracować, gdy na treningu ma się trzech piłkarzy - kończy szkoleniowiec.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku