"Odczarowali" stadion przy Cichej, a kibice Ruchu nie zawiedli
20.03.2010
"Niebiescy" przechylili szalę na swoją korzyść po rzucie karnym, który wykonał Wojciech Grzyb. - Fakt, że gol padł w taki sposób, odgrywa rolę drugoplanową. Styl również nie był istotny - przekonuje "Grzybek", a z podobnego założenia wychodzi Nykiel. - Nie było wirtuozerii. Ambicją wywalczyliśmy to zwycięstwo. Jest ono cenne, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że mamy tylko punkt nad Bełchatowem. A tak, zbliżyliśmy się do ścisłej czołówki - cieszy się boczny obrońca.
Dzień przed meczem działacze z Cichej wypuścili w obieg komunikat z informacją, że sprzedało się ledwie 500 biletów. I poprosili, aby zachęcać kibiców do przyjścia na stadion. - Nie wiem, skąd się wzięło to poruszenie. Okazało się, że mimo późnej pory i faktu, iż spotkanie było transmitowane w telewizji, to ci, którzy mają przyjść, i tak się na Ruchu zjawią. Do tego zgotują gorącą atmosferę. Chyba nikt, poza fanami GKS-u, nie żałował, że kupił bilet - stwierdził Grzyb.
Dodajmy, że według działaczy Ruchu mecz oglądało 6000 ludzi. Zdaniem dziennikarzy - 8000.
Dzień przed meczem działacze z Cichej wypuścili w obieg komunikat z informacją, że sprzedało się ledwie 500 biletów. I poprosili, aby zachęcać kibiców do przyjścia na stadion. - Nie wiem, skąd się wzięło to poruszenie. Okazało się, że mimo późnej pory i faktu, iż spotkanie było transmitowane w telewizji, to ci, którzy mają przyjść, i tak się na Ruchu zjawią. Do tego zgotują gorącą atmosferę. Chyba nikt, poza fanami GKS-u, nie żałował, że kupił bilet - stwierdził Grzyb.
Dodajmy, że według działaczy Ruchu mecz oglądało 6000 ludzi. Zdaniem dziennikarzy - 8000.
Polecane
Ekstraklasa