Od czego Górnik zaczął przygotowania do meczu z Motorem?

02.05.2010
Wcale nie od analizy gry jedenastki z Lublina czy ustalenia taktyki. - Pierwsze moje słowa na temat Motoru dotyczyły... murawy - zdradził Adam Nawałka, szkoleniowiec zabrzan.
Ta w Lublinie należy do najgorszych w całej I lidze. - Trener uczulał nas na to od tygodnia. I rzeczywiście, taka murawa nie nadaje się do gry - mówił już po meczu Grzegorz Bonin. W pierwszej połowie Górnik nie stwarzał wielu sytuacji. Oddał w zasadzie jeden celny strzał. Dużo lepiej ta statystyka wyglądała w drugiej części gry.

- Gdy strzeliliśmy bramkę, przeciwnik "siadł" psychicznie - ocenił skrzydłowy zabrzan, który wypracował pierwszego gola. Co ważne, "trójkolorowi" po objęciu prowadzenia wcale nie zdjęli nogi z gazu. - Staraliśmy się podkręcać tempo z minuty na minutę, tak aby zwycięstwo było przekonywujące. Dlaczego? Wiedzieliśmy, że grając na takim boisku może być dużo przypadku. Przez nieuwagę można było sobie napędzić niepotrzebnie kłopotu - wyjaśnił Nawałka.

To właśnie od kwestii murawy zabrzanie rozpoczęli "operację Motor". - Wpoiłem chłopakom, że płyta boiska nie może być naszym wrogiem. Chciałem, żeby ją zaakceptowali i nie narzekali na nią ani słowem. To były moje pierwsze słowa. Dopiero później przeanalizowaliśmy grę przeciwnika - zdradził szkoleniowiec.

W sumie zabrzanie trafili do siatki wczoraj trzy razy. A okazji było więcej. Najlepszą niewykorzystaną miał Dawid Gajewski, ale strzelił w poprzeczkę. - Muszę pochwalić chłopaków za to dążenie do zwycięstwa. Mobilizują się nawzajem, z meczu na mecz tworzą lepszą drużynę. Ale bez euforii - dodał Nawałka. Za tydzień zabrzanie wracają na Lubelszczyznę, by zmierzyć się z Górnikiem Łęczna. Bezpośrednio po tym meczu pojadą do Szczecina.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również