Od 10 miesięcy nie gra w piłkę z powodu kontuzji
30.04.2009
Chorwat z brazylijskimi korzeniami wrócił na boisko w grudniu ubiegłego roku, a w ostatnią środę wszedł z ławki w meczu Ligi Mistrzów z Manchesterem United. - Eduardo zaczął grać po 10 miesiącach, a wiadomo jaka jest różnica między służbami zdrowia w Anglii i w Polsce. 10 miesięcy w moim wypadku upłynie za kilka dni. Po cichu marzę, że zagram w najbliższym meczu z Widzewem Łódź - mówi Wodniok, który fatalnej kontuzji doznał przed sezonem w sparingu z drużyną Ruchu Chorzów z Młodej Ekstraklasy. Piszczel pomocnika została pogruchotana i złamana. Powątpiewano, czy 27-latek wróci jeszcze na boisko. - Wierzę, że tak się stanie, choć nadal odczuwam ból w trakcie biegania - przyznaje sam piłkarz.
- Musiałby się stać cud, aby zagrał w tym sezonie - wzdycha Piotr Rzepka. Szkoleniowiec Odry Opole ucieszyłby się jednak, gdyby doświadczony piłkarz dopiął swego. Nie jest tajemnicą, że drużyna ma obecnie problemy z uzbieranie meczowej osiemnastki. Każdy zdrowy zawodnik jest zatem na wagę złota. - Codziennie jestem w klubie. Czuje się częścią zespołu. Ciągnie mnie na boisko, ale muszę być cierpliwy. Zacząłem zbyt wcześnie truchtać, już w grudniu. I przez to kości zaczęły się źle zrastać. Dlatego postanowiłem wyjechać do Niemiec - tłumaczy Wodniok.
Z własnej kieszeni pokrywał koszty wizyt u lekarzy w Duesseldorfie. Otrzymał od nich rozpiskę, która sugeruje, że jeśli wszystko będzie w porządku, to może wrócić do zajęć z piłkami w połowie maja. - Zrobiłem duże postępy od tego czasu. Stąd liczę, że jeszcze w tym sezonie zaistnieję - dodaje.
- Musiałby się stać cud, aby zagrał w tym sezonie - wzdycha Piotr Rzepka. Szkoleniowiec Odry Opole ucieszyłby się jednak, gdyby doświadczony piłkarz dopiął swego. Nie jest tajemnicą, że drużyna ma obecnie problemy z uzbieranie meczowej osiemnastki. Każdy zdrowy zawodnik jest zatem na wagę złota. - Codziennie jestem w klubie. Czuje się częścią zespołu. Ciągnie mnie na boisko, ale muszę być cierpliwy. Zacząłem zbyt wcześnie truchtać, już w grudniu. I przez to kości zaczęły się źle zrastać. Dlatego postanowiłem wyjechać do Niemiec - tłumaczy Wodniok.
Z własnej kieszeni pokrywał koszty wizyt u lekarzy w Duesseldorfie. Otrzymał od nich rozpiskę, która sugeruje, że jeśli wszystko będzie w porządku, to może wrócić do zajęć z piłkami w połowie maja. - Zrobiłem duże postępy od tego czasu. Stąd liczę, że jeszcze w tym sezonie zaistnieję - dodaje.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów