Obrońca Zagłębia: Nie zapominajmy, że przygotował nas inny trener

05.11.2013
Zagłębie Sosnowiec wygrało dwa mecze pod wodzą Mirosława Smyły i wskoczyło do bezpiecznej strefy w tabeli. Zawodnicy pamiętają jednak o jego poprzedniku i nie wpadają w euforię.
- Nie wiem, czy to już Zagłębie, które zawsze chcielibyśmy oglądać. Najważniejsze, że zwycięskie. Gramy skutecznie, zdobywamy punkty, a jako obrońcę cieszy mnie fakt, że dwa mecze zagraliśmy na zero z tyłu. Z kolejki na kolejkę powinniśmy prezentować się lepiej i mam nadzieję, że dobra passa będzie trwała jak najdłużej. W niedzielę po wygranej z Rakowem, była krótka chwila radości, ale w poniedziałek trzeba już było wziąć się do roboty. Nie popadamy w hurraoptymizm, bo wiemy, jaka jest ta liga. Tu każdy z każdym może wygrać - mówi Sławomir Jarczyk, kapitan Zagłębia.

Gołym okiem widać, że zespół Smyły będzie grał inaczej, niż za trenera Mirosława Kmiecia, gdzie próbował przez cały czas panować na boisku. - Wraz z całym sztabem szkoleniowym, chciałbym nauczyć zawodników grać wszechstronnie: tak, by umieć wyczekiwać przeciwnika, ale i w razie potrzeby "usiąść" na nim. Jesteśmy na etapie wzajemnego poznawania się. Chcę się dowiedzieć o piłkarzach jak najwięcej, a i oni pewnie starają się wyczuć moje... słabości. To grupa mająca potencjał. Chodzi o to, by ich indywidualne umiejętności przekuć na grę zespołową - podkreśla trener.

- Pod wodzą nowego trenera odnieśliśmy dwa zwycięstwa. To na pewno jego duża zasługa, ale wcześniej przygotował nas inny trener, dzięki czemu mamy dziś siły nie na 90, a na 120 minut gry. Dziś to procentuje. Przyszedł nowy trener, dołożył swoje pomysły i na razie zdaje to egzamin. Nic, tylko się cieszyć - kończy Sławomir Jarczyk.
źródło: Sport

Przeczytaj również