Obrońca Widzewa: Bramkarz Ruchu zagrał bardzo dobre zawody

02.03.2013
- Z mojej perspektywy wyglądało to tak, że nasz bramkarz wyszedł z bramki niepotrzebnie - mówi Łukasz Broź z Widzewa Łódź, który mógł dziś strzelić dwa gole. Za każdym razem powstrzymywał go Michal Pesković.
Prawy obrońca ocierający się o reprezentację Polski był dziś jednym z najlepszych w zespole Widzewa. Przy stanie 0-0 dwukrotnie miał nawet szansę na pokonanie Michala Peskovicia. - Starałem się wykorzystać te dwie sytuacje, które miałem, ale Pesković mi je wybronił. Bramkarz Ruchu zagrał dziś naprawdę dobre zawody. Szkoda, że stało się tak akurat z nami - wzdychał Broź.

Łodzianie przegrali w pierwszych dwóch kolejkach z mistrzami i wicemistrzami Polski. - Nie ma co ukrywać, że nie jest wesoło. Musimy się wziąć w garść, stuknąć w pierś i coś zmienić - twierdzi.

Kluczowym momentem spotkania w Chorzowie była czerwona kartka dla Milosza Dragojevicia. - Z mojej perspektywy, wydaje mi się, że bramkarz niepotrzebnie wychodził z bramki. Ja byłem koło Macieja Jankowskiego i mielibyśmy pojedynek. Nie wiadomo, jak by się to potoczyło. To było kluczowe, bo grając 11 na 11 łatwiej się  goni wynik - kręci głową kapitan łodzian.

Z pewnością dzisiejsza data jest też wielkim dniem dla Macieja Krakowiaka, młodego bramkarza łodzian, który z konieczności zadebiutował w ekstraklasie. - Zebrałem cenne doświadczenie i wierzę, że z każdym meczem będzie coraz lepiej. Pomyślałem przed karnym, żeby obronić. Wybrałem róg, ale nie udało mi się obronić strzału. Kary to jednak loteria. Zarówno strzelec, jak i bramkarz mają po 50 procent szans - kończy 21-latek.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również