Obrońca Ruchu: Zawsze łączyły mnie bliskie kontakty z Polską
04.07.2013
Nowy obrońca Ruchu Chorzów przyjechał do Polski po latach spędzonych w Niemczech. Jak sam zdradza, wcale nie zaczynał - jak podają źródła - w Eintrachcie Frankfurt. - Wcześniej kopałem piłkę w maleńkim klubie Blau-Gelb Frankfurt. Miał siedzibę zaraz obok działek, na których często przebywaliśmy z rodzicami. Okazało się, że gra w nim wielu moich kolegów z podstawówki, więc i ja się zapisałem. I... ja gram do dziś, a oni - prawie wszyscy - przestali. Jeden z nich tylko - ale dawno już z nim kontaktu nie miałem - wciąż jeszcze kopie piłkę. W Monachium - wspomina 21-latek.
Z Blau-Gelb droga do wielkiej firmy, jaką jest Eintracht była już krótka. - Nawet nie wiem, gdzie i komu wpadłem w oko. W każdym razie w pewnej chwili trener grup młodzieżowych Eintrachtu zgłosił się do taty z propozycją mojej przeprowadzki - dodaje.
Przełomowe w jego karierze okazały się występy w polskiej młodzieżówce. To dzięki nim trafił do Chorzowa. - Polska kadra U-21 - jeszcze za czasów Stefana Majewskiego - "zameldowała się" pierwsza. Przyjąłem to z radością. Zawsze łączyły mnie z Polską bliskie kontakty. Nawet więc specjalnie się nie zastanawiałem, po prostu przyjąłem zaproszenie do gry z "orzełkiem". Praktycznie wszyscy moi krewni 0 mówię o braciach i siostrze taty, o rodzinie ze strony mamy - mieszkają w Polsce. W Niemczech mieszkam tylko z rodzicami i siostrą. Nic dziwnego, że wszystkich nas ciągnie do "starego kraju". Zwłaszcza święta mają tutaj zupełnie inną atmosferę. Nie mówiąc już o świątecznych przysmakach - podkreśla w rozmowie ze "Sportem".
Dziwniel w Ruchu nie miał jeszcze "chrztu". - Nawet nie wiem, czy jest tu taki zwyczaj. W Niemczech był. Musiałem zaśpiewać piosenkę podczas wspólnego posiłku całej drużyny. Wtedy - zdaje się - śpiewałem coś po angielsku.
Z Blau-Gelb droga do wielkiej firmy, jaką jest Eintracht była już krótka. - Nawet nie wiem, gdzie i komu wpadłem w oko. W każdym razie w pewnej chwili trener grup młodzieżowych Eintrachtu zgłosił się do taty z propozycją mojej przeprowadzki - dodaje.
Przełomowe w jego karierze okazały się występy w polskiej młodzieżówce. To dzięki nim trafił do Chorzowa. - Polska kadra U-21 - jeszcze za czasów Stefana Majewskiego - "zameldowała się" pierwsza. Przyjąłem to z radością. Zawsze łączyły mnie z Polską bliskie kontakty. Nawet więc specjalnie się nie zastanawiałem, po prostu przyjąłem zaproszenie do gry z "orzełkiem". Praktycznie wszyscy moi krewni 0 mówię o braciach i siostrze taty, o rodzinie ze strony mamy - mieszkają w Polsce. W Niemczech mieszkam tylko z rodzicami i siostrą. Nic dziwnego, że wszystkich nas ciągnie do "starego kraju". Zwłaszcza święta mają tutaj zupełnie inną atmosferę. Nie mówiąc już o świątecznych przysmakach - podkreśla w rozmowie ze "Sportem".
Dziwniel w Ruchu nie miał jeszcze "chrztu". - Nawet nie wiem, czy jest tu taki zwyczaj. W Niemczech był. Musiałem zaśpiewać piosenkę podczas wspólnego posiłku całej drużyny. Wtedy - zdaje się - śpiewałem coś po angielsku.
Polecane
Ekstraklasa