Obrońca Ruchu wychowywał się trzy przystanki od ŁKS-u

22.05.2009
Krzysztof Nykiel wrócił do zdrowia i chce zagrać w sobotnim meczu z ŁKS-em Łódź, czyli klubem, w którym rozpoczynał karierę. Co z Wojciechem Grzybem, Marcinem Nowackim i Gaborem Straką?
Kapitan pewnie dzisiaj wieczorem da odpowiedź trenerowi Waldemarowi Fornalikowi, czy czuje się na siłach, aby zagrać w jutrzejszym spotkaniu. Grzyb nabawił się urazu w finale Pucharu Polski z Lechem Poznań. Po tym meczu rozchorował się też Marcin Nowacki, zaś na jednym z ostatnich treningów kontuzji doznał Gabor Straka. Słowak na 90% z ŁKS-em nie zagra. Fornalik nie skorzysta także z usług Macieja Sadloka i Marcina Zająca.

Szkoleniowca Ruchu pociesza zapewne fakt, że do kadry wraca Nykiel. - Po urazie nie ma już śladu. Od tygodnia ćwiczę na pełnych obrotach, więc bardzo liczę na występ z łodzianami. Tym bardziej, że w pierwszej rundzie trener Pietrzak nie dał mi szansy, aby zagrać na "moim" stadionie - przypomina skrajny obrońca, który wychowywał się w Łodzi na osiedlu Retkinia. Stamtąd rzut beretem na obiekt ŁKS-u. - A dokładnie trzy przystanki autobusem. Tam też stawiałem swoje pierwsze kroki, jako trampkarz, a potem podawałem piłki seniorom i cieszyłem się z mistrzostwa Polski w 1998 roku - dodaje Nykiel.

Obecnie w kadrze łodzian z jego znajomych pozostał tylko Robert Sierant.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również