Obrońca Ruchu spróbował zrobić coś, co wychodziło tylko na podwórku

09.12.2013
- Czy strzeliłem kiedyś gola przewrotką, tak jak próbowałem w Wielkich Derbach Śląska? W oficjalnym meczu nie. Jedynie w gierkach na podwórku, za dzieciaka - uśmiecha się Martin Konczkowski z Ruchu Chorzów.
- To zwycięstwo bardzo smakuje, zwłaszcza ze względu na jego okoliczności. Myślę, że z przebiegu meczu na to zwycięstwo zasłużyliśmy. Od początku spotkania mieliśmy kontrolę nad meczem. Straciliśmy natomiast głupią i niepotrzebną bramkę po stałym fragmencie, ale udało się - na szczęście - tę stratę odrobić - mówi młody obrońca "Niebieskich".

Defensor był w sobotę bardzo aktywny w grze do przodu i miał kilka okazji bramkowych. - Chyba nawet cztery. I tylko szkoda, że nic nie wpadło. W derbach taki gol smakowałby wyjątkowo. Najważniejsze jest jednak zwycięstwo drużyny - podkreśla Konczkowski.
źródło: Sport

Przeczytaj również