Obrońca Ruchu koncentruje się na zdrowiu, a nie na transferze

07.06.2009
Maciej Sadlok wywalczył miejsce w pierwszym składzie Ruchu, zainteresował wyżej notowane kluby, więc uznałby ten sezon za bardzo udany, gdyby w końcówce nie odezwał się ból w kolanie.
Zainteresowanie Sadlokiem na łamach "Gazety Wyborczej" potwierdził dyrektor Mirosław Mosór. Mówi się o Polonii Warszawa i GKS-ie Bełchatów. Sadloka śmiało można więc uznać za najbardziej rozchwytywanego zawodnika Ruchu. Przypomnijmy, że przed rokiem poleciał do Londynu i przeszedł testy medyczne w miejscowym Fulham FC. Do transakcji jednak nie doszło. - Do kolejnych informacji transferowych podchodzę z dużym spokojem. Ze mną nikt się zresztą nie kontaktował. Jestem zatem piłkarzem Ruchu w stu procentach  i marzę tylko o tym, aby wrócić do treningów i grania - podkreśla.

Przez ostatnich 12 miesięcy utalentowany zawodnik odczuwał problemy z kolanem, a mimo to zdołał wywalczyć sobie miejsce w wyjściowym składzie "Niebieskich". Przestał grać, kiedy przyszedł trener Waldemar Fornalik. Powód był jednak konkretny. - Pech. Na drugich zajęciach pod wodzą nowego szkoleniowca poczułem ból i szybko dotarło do mnie, że pora sobie odpuścić - tłumaczy Maciej, który przeszedł serię zabiegów o ciekawej nazwie: radialna fala uderzeniowa. W tym czasie jego koledzy walczyli o utrzymanie w ekstraklasie i w finale Pucharu Polski. - Nikomu nie życzę uczucia, które we mnie tkwiło, kiedy siedziałem na trybunach. Nogi same rwały się na boisko - Sadlok wzdycha na samą myśl.

Na jego szczęście leczenie odbywa się zgodnie z planem. - Liczę, że Maciek przepracuje z nami należycie cały okres przygotowawczy - nie kryje trener Fornalik. I najpewniej 22 czerwca wychowanek Pasjonata Dankowice wznowić zajęcia przy Cichej i wejdzie od razu w trening z pełnym obciążeniem.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również