Obrońca Ruchu: Gdybyśmy grali 10 minut dłużej, byłby remis

27.09.2011
- Piłkarze Wisły Kraków mieli już dość. Dawno nie widziałem tak wycieńczonych rywali - uważa Marek Szyndrowski, obrońca Ruchu Chorzów, po przegranym 2-3 meczu z "Białą Gwiazdą".
Wydaje się, że "Niebiescy" rozegrali na wyjeździe najlepszy mecz od kwietnia, gdy pokonali Legię Warszawa 3-2. - Mimo wszystko tamto spotkanie oceniam wyżej. W Warszawie wygraliśmy, choć na Łazienkowskiej przegrywaliśmy już 0-2 - mówi Szyndrowski. - W Krakowie zasłużyliśmy co najmniej na remis. Tym bardziej, że Wisła do przerwy nie stworzyła sobie - poza bramką - żadnej sytuacji. To my zaskoczyliśmy mistrzów Polski - dodaje obrońca. W jaki sposób?

- Spodziewali się, że będziemy na nich czekać na własnej połowie i zagramy z kontry, tymczasem już od początku meczu siedliśmy na nich agresywnie, nie dając chwili wytchnienia. Wiedzieliśmy, że Wisła tego nie lubi, co potwierdziło się na boisku. Niestety, straciliśmy trzy bramki, choć jestem przekonany, że gdybyśmy grali jeszcze 10 minut, to doprowadzilibyśmy do remisu. Dawno nie widziałem tak wycieńczonych rywali po meczu. Oni wszystkiego mieli już dość, my czuliśmy się fizycznie dobrze, mogliśmy dalej grać... - twierdzi defensor "Niebieskich".

Jego zdaniem również arbiter nie był bezbłędny. - Był faul przy bocznej linii boiska. Sędzia powiedział Gaborowi Strace i Marcinowi Malinowskiemu, że gramy "na gwizdek". Zostawiliśmy więc piłkę gospodarzom, tymczasem oni szybko rozegrali i z tej akcji wziął się rzut rożny, po którym straciliśmy decydującą bramkę. O to po zakończonym meczu mieliśmy największe pretensje do sędziego - kończy Marek Szyndrowski.
źródło: Sport/SportSlaski.pl

Przeczytaj również