Obrońca Ruchu: Czas spędzony w Warszawie był dla mnie trochę pechowy
20.10.2012
Obrońca Ruchu Chorzów w niedzielę będzie miał okazje zagrać przy Konwiktorskiej, gdzie występował jeszcze całkiem niedawno. - Spędziłem w tym klubie 1,5 roku, więc zżyłem się z tamtym środowiskiem. Będzie to zatem dla mnie ważny mecz, aczkolwiek staram się do niego podchodzić normalnie. Emocje i wspomnienia trzeba odstawić na bok, bo to nie pomaga na boisku - mówi.
Okresu gry w "Czarnych Koszulach" nie może jednak wspominać za dobrze, bowiem do stolicy wyjeżdżał jako reprezentant Polski, a teraz może o tym tylko pomarzyć... - Czas spędzony w Warszawie był dla mnie trochę pechowy. Jedynie na początku byłem w pełni zdrowy, potem doskwierał mi uraz kręgosłupa, co odbijało się na mojej formie. Pierwszy raz zmierzyłem się z poważną kontuzją i przekonałem się, jak ona potrafi przeszkadzać piłkarzowi. Ogólnie jednak czasu spędzonego w stolicy nie uważam za okres stracony. Nabyłem nowych doświadczeń, zobaczyłem jak funkcjonuje inny klub, jak żyje się w stolicy…- wylicza.
Nie od razu było jednak łatwo. - Przyznam, że na początku było ciężko, bo nie jestem osobą, która lubi przeprowadzki, ganianie z kąta w kąt. Denerwowało mnie, że w stolicy ludzie są w nieustannym biegu, wciąż gdzieś się spieszą. Po pewnym czasie przyzwyczaiłem się do tych realiów i dziś uważam, że mamy fajną stolicę, którą można jak najbardziej polubić - twierdzi.
W tym sezonie warszawianie notują zaskakujące dobre - jak na ich letnie przygotowania - wyniki. Skąd się one biorą? - Sądzę, że racjonalnego powodu należy szukać w przygotowaniach do meczów. Zawodnicy mogą się teraz w pełni skupić na grze. Postawiono na młodych graczy. I kolejni spośród nich zaczynają „odpalać” - kończy Maciej Sadlok.
Okresu gry w "Czarnych Koszulach" nie może jednak wspominać za dobrze, bowiem do stolicy wyjeżdżał jako reprezentant Polski, a teraz może o tym tylko pomarzyć... - Czas spędzony w Warszawie był dla mnie trochę pechowy. Jedynie na początku byłem w pełni zdrowy, potem doskwierał mi uraz kręgosłupa, co odbijało się na mojej formie. Pierwszy raz zmierzyłem się z poważną kontuzją i przekonałem się, jak ona potrafi przeszkadzać piłkarzowi. Ogólnie jednak czasu spędzonego w stolicy nie uważam za okres stracony. Nabyłem nowych doświadczeń, zobaczyłem jak funkcjonuje inny klub, jak żyje się w stolicy…- wylicza.
Nie od razu było jednak łatwo. - Przyznam, że na początku było ciężko, bo nie jestem osobą, która lubi przeprowadzki, ganianie z kąta w kąt. Denerwowało mnie, że w stolicy ludzie są w nieustannym biegu, wciąż gdzieś się spieszą. Po pewnym czasie przyzwyczaiłem się do tych realiów i dziś uważam, że mamy fajną stolicę, którą można jak najbardziej polubić - twierdzi.
W tym sezonie warszawianie notują zaskakujące dobre - jak na ich letnie przygotowania - wyniki. Skąd się one biorą? - Sądzę, że racjonalnego powodu należy szukać w przygotowaniach do meczów. Zawodnicy mogą się teraz w pełni skupić na grze. Postawiono na młodych graczy. I kolejni spośród nich zaczynają „odpalać” - kończy Maciej Sadlok.
Polecane
Ekstraklasa