Obrońca Piasta: Śląsk nie jest już tak mocny, jak w zeszłym sezonie
08.11.2012
Losy Cuerdy w Polsce układają się zaskakująco. Podczas gdy jego rodacy Ruben Jurado i Alvaro Jurado dokładali cegiełkę, albo nawet cegłę do awansu Piasta do ekstraklasy, środkowy obrońca specjalnie się do niego nie przyczynił. W ekstraklasie jednak jest bardzo ważnym zawodnikiem w taktyce Marcina Brosza. - Teraz czuję się już dobrze, choć potrzebuję trochę czasu, by nadrobić to, co straciłem przez urazy. Chłopaki trenują przecież od czterech miesięcy, a ja dopiero od dwóch - zauważa.
Od nowego sezonu Cuerda nie jest już ustawiony na środku obrony, ale w drugiej linii. Jak sobie z tym radzi? - Zaufałem decyzji trenera i nie żałuję, bo gra mi się tu bardzo dobrze. Nie przeszkadza mi nawet to, że moja wcześniejsza styczność z tą pozycją to epizody, z których ostatni miał miejsce bodaj cztery lata temu. Miejsce na boisku jest podobne do tego, na którym grywa Alvaro, ale na tym podobieństwa się kończą. On skupiał się na grze ofensywnej, ja bardziej na tym, by nie stracić bramki - podkreśla.
W ostatnim meczu z Ruchem Chorzów, Cuerda wyleciał z boiska już w 30. minucie. - Naprawdę trudno było mi się z tym pogodzić, zwłaszcza, że przegraliśmy. Czułem się winny. Z drugiej strony, jestem pewny, że na żadną z tych kartek nie zasłużyłem. W pierwszym przypadku koncentrowałem się tylko na piłce i w ogóle nie widziałem rywala, w drugim przeciwnik przewrócił się, mimo że nawet go nie dotknąłem - twierdzi.
Z meczu ze Śląskiem ta kartka go jednak nie wyklucza. - Liczę na występ, tym bardziej, że jedziemy do mistrza Polski i mamy duże szanse na wygraną, bo Śląsk nie dysponuje już tak dobrą drużyną jak w poprzednim sezonie. Poza tym, w naszej szatni morale nie upadło. Wręcz przeciwnie. Cały czas gramy dobrą piłkę. Szkoda tylko, że sędziowie nie do końca wywiązują się ze swoich obowiązków - mówi na łamach dziennika "Sport".
Od nowego sezonu Cuerda nie jest już ustawiony na środku obrony, ale w drugiej linii. Jak sobie z tym radzi? - Zaufałem decyzji trenera i nie żałuję, bo gra mi się tu bardzo dobrze. Nie przeszkadza mi nawet to, że moja wcześniejsza styczność z tą pozycją to epizody, z których ostatni miał miejsce bodaj cztery lata temu. Miejsce na boisku jest podobne do tego, na którym grywa Alvaro, ale na tym podobieństwa się kończą. On skupiał się na grze ofensywnej, ja bardziej na tym, by nie stracić bramki - podkreśla.
W ostatnim meczu z Ruchem Chorzów, Cuerda wyleciał z boiska już w 30. minucie. - Naprawdę trudno było mi się z tym pogodzić, zwłaszcza, że przegraliśmy. Czułem się winny. Z drugiej strony, jestem pewny, że na żadną z tych kartek nie zasłużyłem. W pierwszym przypadku koncentrowałem się tylko na piłce i w ogóle nie widziałem rywala, w drugim przeciwnik przewrócił się, mimo że nawet go nie dotknąłem - twierdzi.
Z meczu ze Śląskiem ta kartka go jednak nie wyklucza. - Liczę na występ, tym bardziej, że jedziemy do mistrza Polski i mamy duże szanse na wygraną, bo Śląsk nie dysponuje już tak dobrą drużyną jak w poprzednim sezonie. Poza tym, w naszej szatni morale nie upadło. Wręcz przeciwnie. Cały czas gramy dobrą piłkę. Szkoda tylko, że sędziowie nie do końca wywiązują się ze swoich obowiązków - mówi na łamach dziennika "Sport".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów