Obrońca Piasta: Puchar Polski najkrótszą drogą do Europy!

26.09.2012
Jak pokonać Legię Warszawa? To zadanie zawsze, niezależnie od rozgrywek, jest dla przeciwnika trudne. Tym razem jednak zawodnicy Piasta Gliwice nie mają złudzeń - z Legią można powalczyć o awans!
Po wyeliminowaniu Widzewa Łódź, w pucharowych bataliach przyszedł czas na stołeczną Legię. Faworytem spotkania niewątpliwie będą goście, którzy mają aspirację, by wygrać te rozgrywki. Jak się okazuje, gliwiczanie nie chcą być jedynie "płotkiem do przeskoczenia" w biegu Legii... - Takie mecze jak z Legią, Wisłą czy Lechem są zawsze prestiżowe. W takich bojach po prostu chce się pokazać, że można awansować dalej, mając za przeciwnika taką ekipę. Będziemy chcieli utrzeć nosa Legii, pokazując jednocześnie, że nasza dobra postawa w pucharze nie jest przypadkiem - mówi Wojciech Lisowski, defensor z Gliwic.

Jeszcze do niedawna spotkania w Pucharze Polski były traktowane na pograniczu z... meczami sparingowymi. To się jednak sukcesywnie zmienia i w tej chwili trudno wierzyć, żeby którykolwiek ze szkoleniowców odpuścił pojedynek. Szczególnie, że prócz kwestii honorowych, istnieje jeszcze inna "przynęta". - Skończyły się już czasu odpuszczania i obojętności względem Pucharu Polski. Teraz nikt nie pozwoli sobie na taką nonszalancję. Trzeba też pamiętać, że przez Puchar Polski prowadzi najkrótsza droga do walki w ligach europejskich! W naszej lidze to naprawdę spora szansa i trudno odpuszczać w meczach o taką stawkę - dodaje Lisu.

Problem może tkwić w sile poszczególnych zawodników. Jeśli mecz z Legią okaże się nazbyt wymagający, czy zdążą oni optymalnie przygotować się do pojedynku z Wisłą Kraków, który odbędzie się w najbliższy poniedziałek? - Jeśli dziś trener Marcin Brosz powoła do gry zawodników, którzy grali w Białymstoku, a następnie będzie chciał desygnować ich do boju przeciwko Wiśle Kraków, to ci gracze bez problemu zdążą zregenerować siły. Nawet w I lidze był takie chwile, że graliśmy co trzy dni. Na pewno po trzech dniach każdy zdąży się zregenerować i nie będzie z tym żadnego problemu. Zresztą, popatrzmy na ligę angielską. Tam przeplata się występy  w Lidze Mistrzów z pucharami krajowymi i ligą... Granie co trzy dni nie ma znaczenia.

Najkrótsza droga do Europy jest już znana. A jak, najszybciej, rozprawić się z Legią? - Nie chcemy doszukiwać się w Legii słabych punktów. Mamy zagrać swoje, jak co mecz. Jeśli zaczniemy babrać się w Legii, w jej słabych punktach, niedociągnięciach, to może nas to zgubić. Zawęzimy wtedy pole działania, a przy takim rywalu to się zemści raz dwa - zauważa wypożyczony z Legii zawodnik.

Atutem gospodarzy będzie dziś... pewna nieznajomość. Otóż stołeczni gracze jeszcze nie grali z takim Piastem, jakim obecnie dowodzi trener Marcin Brosz. Zdaniem Lisowskiego, to może być kluczowe, bo nie wiedzą, jak gra np. Wojciech Kędziora. - Legia zna nas z nagrań wideo, tylko! Piłkarze z Warszawy nie grali jeszcze przeciwko nam, nie wiedzą, jak wygląda to na żywo. I ten element zaskoczenia może, ale nie musi, okazać się bardzo ważny. Legioniści nie znają jeszcze naszej siły! Na własnej skórze przekonają się, jak silnym chłopem jest "Kędi". To będzie mecz z takich, w których zadecydować może jeden kontratak - zdradza boczny obrońca.

Piast Gliwice - Legia Warszawa
środa, 18:30
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również