Obrońca Piasta: Nie wierzę w talizmany, a w trening i umiejętności

30.08.2013
- Pozytywnie wspominam poprzednie spotkania ze Śląskiem. Oba wygraliśmy. Pamiętam mecz przy Okrzei, gdzie przy pełnym stadionie, w dramatycznych okolicznościach zdobyliśmy trzy punkty - mówi Damian Zbozień.
W poprzednim sezonie gliwiczanie dwukrotnie - po bardzo dobrych meczach - ograli Śląsk Wrocław. - Wspomnienia mam pozytywne. Oba mecze wygraliśmy. Szczególnie pamiętam spotkanie rundy wiosennej przy Okrzei, gdzie przy pełnym stadionie cieszyliśmy się z trzech punktów w dramatycznych okolicznościach. Oby w niedzielę była powtórka - wyraża nadzieję Damian Zbozień.

On sam lepszy występ zanotował jednak jesienią, gdy wystąpił w charakterystycznym kasku. - Był to wyjątkowy mecz, po kontuzji. Był duży stress, ale udało się zwyciężyć. Wygraliśmy jako zespół i nie liczą się indywidualne sukcesy - przecież w rewanżu zacząłem na ławce i wszedłem na końcówkę. Tamten "hełm" został przekazany na aukcję, z której dochód ma wspomóc chorą dziewczynkę. Nie traktuję tego jako talizmanu, bo nie wierzę w takie rzeczy. Wierzę w trening i umiejętności - podkreśla boczny obrońca.

Zbozienia czeka w niedzielę ciężkie zadanie powstrzymania wrocławskich skrzydeł z Sebino Plaku i Waldemarem Sobotą oraz napastnika Marco Paixao. - Skrzydła trzeba zatrzymać przede wszystkim agresją. Trener przekazuje nam wskazówki, jak ustrzec się błędów. Trzeba włożyć w mecz 120 procent zaangażowania i umiejętności. Paixao pokazał, że jest klasowym zawodnikiem, gra przeciw takim ludziom to coś fajnego. Lepiej się mierzy z dobrymi graczami, bo łatwiej się zmobilizować. Śląsk pokazał w Europie, że potrafi strzelać bramki, a mecz z nim to dla nas fajne doświadczenie - kończy Damian Zbozień.

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również