Łukasz Krzycki był bardzo zadowolony po meczu z Wartą. Piłkarz przyznał, że gliwiczanie zagrali w tym spotkaniu bardzo dojrzale. - Nie chcieliśmy, żeby zdarzył nam się jakiś psikus – powiedział obrońca.
Obrońca Piasta: Nie chcieliśmy, żeby zdarzył się nam "psikus"
24.03.2012
Po spotkaniu z Wartą Łukasz Krzycki stwierdził, że jest bardzo zadowolony z wyniku, a także z gry swojej drużyny, która z każdą kolejną minutą wyglądała coraz lepiej. - Początek meczu nie był taki, jaki sobie zakładaliśmy, ale wraz z upływem czasu przechylaliśmy szalę spotkania na swoją korzyść. - uśmiechał się defensor.
Piłkarz, który w Gliwicach spędza już swój siódmy sezon, prawdopodobnie bardziej niż z bramek, cieszył się z niestracenia przez Piasta bramki. Jesienią Piast miał bowiem problem z zachowywaniem czystego konta.
- Gdy strzeliliśmy gola w pierwszej połowie to czuliśmy, że już nic złego nie powinno się nam przydarzyć. Wówczas cofnęliśmy się i chcieliśmy dać się „wyszumieć” rywalom, a jednocześnie złapać oddech… bo czasami jest tak, że brakuje sił, które pożytkuje się na strzelenie gola. Chcieliśmy więc je odzyskać, żeby nie zdarzył się nam żaden "psikus" - Krzycki tłumaczył po meczu.
Obrońca Piasta po zejściu z murawy zaskoczony był jedną rzeczą - słabą postawą Warty, która właściwie nie zagroziła bramce Treli. - Cóż mogę powiedzieć? Naprawdę niewiele działo się w naszej szesnastce. W pełni kontrolowaliśmy przebieg spotkania i prowadziliśmy wyrafinowaną grę. Po Warcie spodziewaliśmy się więcej, przede wszystkim lepszej gry. Ale może oni zagrali tak dlatego, że zgodnie z maksymą, broni nie tylko czterech zawodników, ale cała drużyna? - zastanawiał się Krzycki.
Piłkarz, który w Gliwicach spędza już swój siódmy sezon, prawdopodobnie bardziej niż z bramek, cieszył się z niestracenia przez Piasta bramki. Jesienią Piast miał bowiem problem z zachowywaniem czystego konta.
- Gdy strzeliliśmy gola w pierwszej połowie to czuliśmy, że już nic złego nie powinno się nam przydarzyć. Wówczas cofnęliśmy się i chcieliśmy dać się „wyszumieć” rywalom, a jednocześnie złapać oddech… bo czasami jest tak, że brakuje sił, które pożytkuje się na strzelenie gola. Chcieliśmy więc je odzyskać, żeby nie zdarzył się nam żaden "psikus" - Krzycki tłumaczył po meczu.
Obrońca Piasta po zejściu z murawy zaskoczony był jedną rzeczą - słabą postawą Warty, która właściwie nie zagroziła bramce Treli. - Cóż mogę powiedzieć? Naprawdę niewiele działo się w naszej szesnastce. W pełni kontrolowaliśmy przebieg spotkania i prowadziliśmy wyrafinowaną grę. Po Warcie spodziewaliśmy się więcej, przede wszystkim lepszej gry. Ale może oni zagrali tak dlatego, że zgodnie z maksymą, broni nie tylko czterech zawodników, ale cała drużyna? - zastanawiał się Krzycki.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów