Obrońca Piasta: Lekarz straszył mnie nawet zgonem!

04.11.2009
Sławomir Szary, obrońca Piasta, aż do meczu z Lechią nie opuścił w tym sezonie nawet minuty ligowego meczu. Powaliło go dopiero zapalenie płuc, po którym powikłania są groźne nawet dla życia!
- Po meczu z Wisłą czułem, że coś mnie bierze i mimo zażytych tabletek w poniedziałek obudziłem się z wysoką gorączką. Wyglądało na grypę. Pojechałem na zbiórkę przed wyjazdem do Szczecina, ale zostałem zawrócony do domu. W środę wyszedłem na trening, ale już po rozgrzewce wiedziałem, że nie jest dobrze. W piątek chciałem jechać do Gliwic dopingować kolegów z trybun. Nie dałem jednak rady, a w niedzielę żona - widząc jak wyglądam - wygoniła mnie do lekarza - opowiada Szary.

Całe szczęście, że piłkarz w końcu trafił na badania, gdyż... - Doktor z miejsca zdiagnozował zapalenie lewego płuca i chciał mnie zostawić w szpitalu. Postraszył mnie powikłaniami, które mogą skończyć się nawet zgonem. Dostałem taką dawkę antybiotyku, że w przychodni, gdy przychodzę na zastrzyk, to pielęgniarki się dziwią - kontynuuje gliwicki obrońca.

Kiedy zatem piłkarz wróci do treningu? - W domu nie bardzo umiem znaleźć sobie miejsce. Trochę mi się nudzi, bo w całej karierze - odpukać! - nigdy nie miałem dłuższej przerwy spowodowanej kłopotami ze zdrowiem. Jedyne co pamiętam, to mecz pauzy z powodu skręcenia stawu skokowego. To było w Odrze Wodzisław jakieś... pięć lat temu - uśmiecha się Szary. - Myślę, że już w najbliższy poniedziałek wrócę do zajęć - dodaje.
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również